SUBS.is
with subtitles
//

Pulp Fiction (1994) Polish subtitle

If you have the movie file downloaded select it in the video player below.
Your selected subtitles will play within the video player when you start the movie.

If you do not have the movie file downloaded you can still view the selected subtitles at the bottom of this page.
Pulp Fiction
1994
Pulp.Fiction.1994.1080p.Bluray.AAC-5.1.x265.HEVC-LION.UTR.srt
Pulp Fiction 1994 720p BluRay x264 DTS-REKD.srt
Subtitles
PolishPulp.Fiction.1994.1080p.Bluray.AAC-5.1.x265.HEVC-LION.UTR.srt
PolishPulp Fiction 1994 720p BluRay x264 DTS-REKD.srt
Subtitle content
Pulp.Fiction.1994.1080p.Bluray.AAC-5.1.x265.HEVC-LION.UTR.srt
00:00:05.899 – 00:00:11.029
PRO-MOTION/SPI prezentują
00:00:15.075 – 00:00:20.075
Pulp [palp] - 1. Miękka, wilgotna, bezkształtna masa lub materia.
00:00:20.122 – 00:00:24.25
2. Czasopismo lub książka, zawierające brukowe treści,
00:00:24.251 – 00:00:28.338
drukowane na charakterystycznym surowym, tanim papierze.
00:00:28.505 – 00:00:32.509
Zapomnij. Za duże ryzyko. Już nie robię w tym gównie.
00:00:32.676 – 00:00:36.054
Zawsze tak mówisz. Za każdym razem.
00:00:36.221 – 00:00:38.056
"Nigdy więcej, skończyłem, za duże ryzyko".
00:00:38.223 – 00:00:40.766
Wiem, że tak mówię. I zawsze mam rację.
00:00:40.767 – 00:00:44.062
- Ale następnego dnia nie pamiętasz - Z niepamiętaniem już koniec.
00:00:44.229 – 00:00:46.231
Teraz będę pamiętał.
00:00:46.398 – 00:00:48.608
Jak tak mówisz, wiesz, jak to brzmi?
00:00:48.609 – 00:00:51.57
- Kurwa, brzmi rozsądnie. - Brzmi, jakbyś kwakał.
00:00:51.737 – 00:00:55.239
- Kwa, kwa, kwa - No, to się wsłuchaj, bo to
00:00:55.24 – 00:00:58.66
ostatni raz. Skoro z tym skończyłem, nie usłyszysz, jak kwaczę.
00:00:58.827 – 00:01:03.664
- Tylk jeszcze dzisiaj. - Tak. Dziś jeszcze mogę pokwakać.
00:01:03.665 – 00:01:06.418
- Życzą państwo kawy? - Tak.
00:01:08.295 – 00:01:10.797
Dziękuję.
00:01:10.964 – 00:01:13.967
Dzisiaj, kurwa, ryzyko jest
00:01:14.134 – 00:01:16.969
takie samo, jakbyś robiła bank.
00:01:16.97 – 00:01:18.972
A nawet większe. Z bankami jest łatwiej!
00:01:19.139 – 00:01:22.059
W bankach federalnych nie powinni cię zatrzymać.
00:01:22.225 – 00:01:26.479
Są ubezpieczeni, co ich obchodzi? Nawet nie trzeba gnata w federalnym.
00:01:26.48 – 00:01:29.858
Słyszałem o gościu, co wszedł do banku z telefonem,
00:01:30.025 – 00:01:32.903
przekazał go kasjerowi, a facet w słuchawce mówi:
00:01:33.07 – 00:01:36.531
"Mamy córeczkę tego gościa. Jak mu nie dasz całej kasy, zabijemy ją".
00:01:36.698 – 00:01:39.409
- Zadziałało? - Zadziałało na galowo, kurwa. O tym właśnie mówię.
00:01:39.576 – 00:01:44.576
Matoł wchodzi do banku z telefonem. Nie z klamką, nie z flintą, ale z telefonem.
00:01:45.499 – 00:01:50.211
- Robi, kurwa, bank do czysta, a oni nawet palcem nie kiwną. - Zrobili coś tej małej?
00:01:50.212 – 00:01:53.84
Nie wiem. Pewnie w ogóle nie było żadnej małej. Ale tu nie chodzi o nią.
00:01:54.007 – 00:01:57.009
Chodzi o to, że zrobili bank za pomocą telefonu.
00:01:57.01 – 00:01:59.93
- Chcesz robić banki? - Nie mówię, że chcę robić banki,
00:02:00.097 – 00:02:02.432
tylko, że to łatwiejsze od naszej roboty.
00:02:02.599 – 00:02:06.645
- I żadnych sklepów z wódą? - Nie, żadnych sklepów z wódą.
00:02:06.812 – 00:02:09.814
Zresztą to już nie to, co kiedyś. Prowadzi je za dużo...
00:02:09.815 – 00:02:11.816
Wietnamców, Koreańców.
00:02:11.817 – 00:02:14.111
Mówisz im "opróżnij kasę", a oni, kurwa, nie kleją, co to znaczy.
00:02:14.277 – 00:02:16.113
Robi się za bardzo osobiście. Kiedyś jakiś jebany pingpong
00:02:16.279 – 00:02:20.409
- doigra się, że go zabijemy - Nikogo nie będę zabijać.
00:02:20.575 – 00:02:24.788
Ja też nie. Ale pewnie postawią nas w sytuacji, że albo oni nas, albo my ich.
00:02:24.955 – 00:02:26.79
A jak nie oni, to stare Żydki,
00:02:26.998 – 00:02:29.543
które, kurwa, prowadzą sklep od piętnastu pokoleń.
00:02:29.71 – 00:02:34.047
Dziadzio Irving siedzi sobie, kurwa, z magnum za ladą.
00:02:34.214 – 00:02:36.049
Spróbuj wejść do takiego sklepu z samym telefonem.
00:02:36.216 – 00:02:38.051
Zobaczysz, co zdziałasz. Zapomnij, kurwa.
00:02:38.218 – 00:02:41.054
- Robimy wypad z biznesu. - No to co? Etat?
00:02:41.221 – 00:02:43.14
- Prędzej zdechnę. - No to co jeszcze?
00:02:45.392 – 00:02:47.477
Garçon, kawę!
00:02:47.644 – 00:02:49.855
To miejsce.
00:02:51.398 – 00:02:54.443
"Garçon" znaczy "chłopiec".
00:02:57.738 – 00:03:00.323
To miejsce? To restauracja.
00:03:00.49 – 00:03:03.368
No to co?
00:03:03.535 – 00:03:07.122
Nikt nigdy nie robi restauracji. Dlaczego by nie?
00:03:08.206 – 00:03:10.542
W barach, sklepach z wódą,
00:03:10.709 – 00:03:14.337
na stacjach benzynowych odstrzelą ci zaraz łeb.
00:03:14.504 – 00:03:18.091
Ale restauracje nie spodziewają się napadu.
00:03:18.258 – 00:03:21.845
Przynajmniej nie aż tak bardzo.
00:03:22.012 – 00:03:26.433
I nikt tu nie będzie zasłaniał kasy piersią.
00:03:26.6 – 00:03:29.728
No właśnie. Tak samo, jak banki, są ubezpieczeni.
00:03:29.895 – 00:03:32.147
Menadżer to sra. Chce tylko, żebyś znikł,
00:03:32.314 – 00:03:35.066
zanim zaczniesz rozwalać gości.
00:03:35.233 – 00:03:39.236
Kelnerki nie będą wystawiać się w obronie kasy.
00:03:39.237 – 00:03:42.239
Chłopcy z kuchni? Siuśmajtki dostają półtora dolara za godzinę.
00:03:42.24 – 00:03:44.701
Serdecznie pierdolą, czy okradasz właściciela.
00:03:44.868 – 00:03:47.871
Klienci siedzą, wpieprzają i nie mają pojęcia, co się dzieje.
00:03:48.038 – 00:03:52.792
Dostają omlet, a za chwilę ktoś im wsadza klamkę w ryj.
00:03:52.793 – 00:03:57.798
Wpadłem na to, jak robiliśmy ostatni sklep z wódą.
00:03:57.964 – 00:04:00.55
Wchodzili nowi klienci.
00:04:00.717 – 00:04:04.471
A potem ty wpadłaś na to, żeby zabrać wszystkim portfele. To było niezłe.
00:04:04.638 – 00:04:07.933
- Dziękuję. - Z portfeli było więcej sosu, niż z kasy.
00:04:08.099 – 00:04:10.31
- No. - Do restauracji chodzi dużo osób.
00:04:10.477 – 00:04:14.146
- Dużo portfeli. - Nieźle, co?
00:04:14.147 – 00:04:16.107
Całkiem nieźle.
00:04:17.734 – 00:04:20.82
Jestem gotowa. Zróbmy to. Już teraz, tutaj.
00:04:20.821 – 00:04:25.242
Pamiętaj - tak, jak przedtem.
00:04:25.408 – 00:04:28.078
Ty zajmujesz się klientami, ja personelem.
00:04:33.834 – 00:04:36.545
- Kocham cię, Ptysiu. - Kocham cię, Króliczku.
00:04:37.838 – 00:04:40.381
WSZYSCY Spokojnie! To jest napad!
00:04:40.382 – 00:04:43.176
A niech się jakiś chuj ruszy,
00:04:43.343 – 00:04:46.93
to rozwalę każdego skurwysyna po kolei.
00:07:04.651 – 00:07:08.779
- No to opowiedz o barach z haszem. - Co mam mówić?
00:07:08.78 – 00:07:11.657
- Hasz to u nich legalka? - Legalka, ale nie do końca.
00:07:11.658 – 00:07:16.204
Nie można wejść do knajpy, skręcić jointa i sobie pufać.
00:07:16.371 – 00:07:19.666
Można tylko palić w domu i w specjalnych miejscach.
00:07:19.833 – 00:07:22.543
- W hasz-barach? - Tak.
00:07:22.544 – 00:07:24.796
Jest tak: Można zioło legalnie kupować, posiadać,
00:07:24.963 – 00:07:28.215
a właściciele hasz-barów mogą legalnie sprzedawać.
00:07:28.216 – 00:07:32.678
Można je legalnie mieć przy sobie. Ale to i tak nieważne, bo - i teraz uważaj -
00:07:32.679 – 00:07:37.224
jak cię zatrzymają psy, nie wolno im cię przeszukać.
00:07:37.225 – 00:07:41.186
Pały w Amsterdamie nie mają prawa przeszukiwać ludzi.
00:07:41.187 – 00:07:43.648
Koniec, stary... kurwa, jadę tam.
00:07:43.815 – 00:07:46.651
Raczej ci się spodoba.
00:07:46.818 – 00:07:49.446
- Ale wiesz, co jest w Europie najzabawniejsze? - Co?
00:07:49.612 – 00:07:53.45
Drobne różnice. Mają tam te same gówna, co tu,
00:07:53.616 – 00:07:57.078
- ale tam są trochę inne. - Na przykład?
00:07:57.245 – 00:08:00.331
W Amsterdamie możesz w kinie kupić piwo.
00:08:00.498 – 00:08:04.044
I to nie w papierowych kubkach. Dają ci normalną szklankę.
00:08:04.21 – 00:08:08.088
A w Paryżu możesz kupić piwo w McDonaldzie.
00:08:08.089 – 00:08:11.509
A wiesz, jak się w Paryżu nazywa ćwierćfunciak z serem?
00:08:11.676 – 00:08:13.927
A nie ćwierćfunciak z serem?
00:08:13.928 – 00:08:16.639
Nie. Tam mają system metryczny. Nie wiedzieliby, co to znaczy ćwierćfunciak.
00:08:16.806 – 00:08:20.768
- To jak mówią? - Royale z serem.
00:08:20.769 – 00:08:22.103
Royale z serem.
00:08:22.27 – 00:08:24.105
A jak mówią na Big Maca?
00:08:24.272 – 00:08:27.484
Big Mac, to Big Mac. Tylko "Le Big Mac".
00:08:30.862 – 00:08:35.074
- A jak mówią na Whoppera? - Nie wiem. Nie jem w Burger Kingu.
00:08:35.075 – 00:08:38.577
- A wiesz, czym w Holandii polewają frytki, zamiast keczupem? - Czym?
00:08:38.578 – 00:08:41.539
Majonezem.
00:08:41.706 – 00:08:45.919
Sam widziałem, kurwa, leją po całości.
00:08:48.671 – 00:08:51.883
Powinniśmy mieć flinty do tej roboty.
00:08:54.928 – 00:08:57.763
- Ilu jest na górze? - Trzech, albo czterech.
00:08:57.764 – 00:09:01.433
- W tym nasz człowiek? - Nie jestem pewien.
00:09:01.434 – 00:09:04.729
- Więc może być ich pięciu? - Możliwe.
00:09:04.896 – 00:09:07.148
Powinniśmy mieć, kurwa, strzelby.
00:09:07.315 – 00:09:09.901
- Jak ma na imię? - Mia.
00:09:10.068 – 00:09:14.155
- Jak się poznali z Marsellusem? - Nie wiem.
00:09:14.322 – 00:09:17.826
Tak, jak ludzie poznają ludzi. Była kiedyś aktorką.
00:09:17.992 – 00:09:20.411
Grała w czymś znanym?
00:09:20.578 – 00:09:24.958
- Chyba największą rolę miała w pilocie. - Jakim pilocie?
00:09:25.125 – 00:09:28.545
- Z serialu. - Nie oglądam telewizji.
00:09:28.711 – 00:09:32.257
Ale jesteś świadom wynalazku zwanego telewizją,
00:09:32.423 – 00:09:35.426
który nadaje seriale? Wybierają, który serial pójdzie tak,
00:09:35.593 – 00:09:40.013
że kręcą odcinek i to jest właśnie pilot.
00:09:40.014 – 00:09:42.892
Puszczają go ludziom, którzy decydują.
00:09:43.059 – 00:09:45.854
I na podstawie ich oceny postanawiają, czy kręcić następne.
00:09:46.02 – 00:09:50.607
Niektóre się przyjmują i później lecą w telewizji. A niektóre nie.
00:09:50.608 – 00:09:53.736
Ona zagrała w takim, co się nie przyjął.
00:09:53.903 – 00:09:56.573
Pamiętasz Antwana Rockamorę?
00:09:56.739 – 00:10:00.617
Pół-Murzyn, pół-Samoańczyk? Miał ksywę Tony Rocky Horror.
00:10:00.618 – 00:10:03.955
- Może. Taki gruby? - Zaraz tam gruby.
00:10:04.122 – 00:10:06.999
Walczy z nadwagą. Co ma skurwiel poradzić? To Samoańczyk.
00:10:07 – 00:10:11.545
Chyba kojarzę. No i co on?
00:10:11.546 – 00:10:15.717
Marsellus spuścił mu wpierdol. Mówią, że przez własną żonę.
00:10:23.933 – 00:10:27.978
- A co? Kuł ją? - Nie, nie. Aż tak, to nie.
00:10:27.979 – 00:10:31.608
- No to co? - Zrobił jej masaż stóp.
00:10:33.943 – 00:10:36.112
Masaż stóp?
00:10:36.279 – 00:10:38.239
I to wszystko?
00:10:38.406 – 00:10:40.241
I co zrobił Marsellus?
00:10:40.408 – 00:10:43.494
Wysłał do niego paru amigos. Wzięli go na patio
00:10:43.661 – 00:10:47.54
i wyrzucili przez balkon. Czarnuch spadł z czwartego piętra.
00:10:47.707 – 00:10:51.669
Na dole był ogródek pod szkłem.
00:10:51.836 – 00:10:53.963
Skurwiel wpadł do środka.
00:10:54.172 – 00:10:56.966
Od tamtej pory ma problemy z mówieniem.
00:10:58.551 – 00:11:01.221
To przesrane.
00:11:06.017 – 00:11:09.687
- Ale cóż... sam się prosił. - Jak to?
00:11:09.854 – 00:11:14.066
Nie robi się masażu stóp żonie Marsellusa Wallace'a
00:11:14.067 – 00:11:16.444
Nie uważasz, że ździebko przesadził?
00:11:16.611 – 00:11:21.531
Pewnie nie spodziewał się, że Marsellus aż tak zareaguje, ale musiał liczyć się z reakcją.
00:11:21.532 – 00:11:25.62
Wymasował jej stopy. Zwykły masaż stóp. Mojej matce masuję stopy.
00:11:25.787 – 00:11:29.414
W poufały sposób dotykał młodej żony Marsellusa.
00:11:29.415 – 00:11:34.254
To nie to samo, co lizać jej cipę, ale, kurwa, coś jest na rzeczy.
00:11:34.42 – 00:11:36.422
Zaraz, kurwa. Lizanie jej cipy
00:11:36.589 – 00:11:39.092
i masowanie stóp, to dwie różne sprawy.
00:11:39.259 – 00:11:43.096
Nie mówię, że to to samo, tylko, że coś jest na rzeczy.
00:11:43.263 – 00:11:46.099
Żadne na rzeczy. Może masz inne metody masażu,
00:11:46.266 – 00:11:49.894
ale masować pannie stopy i wsadzać jej język,
00:11:50.061 – 00:11:54.232
to zupełnie inna bajka, inna książka, inny, kurwa gatunek literacki.
00:11:54.399 – 00:11:58.152
- Masaż stóp nic nie znaczy. - A masowałeś kiedyś komuś stopy?
00:11:58.319 – 00:12:01.322
Nie mów mi o masowaniu.
00:12:01.489 – 00:12:04.075
- Jestem, kurwa, mistrzem masażu stóp. - Dużo masowałeś?
00:12:04.242 – 00:12:08.371
Kurwa, pewnie. Mam swoją technikę. Nie łaskoczę.
00:12:08.538 – 00:12:11.165
A masowałeś kiedyś stopy jakiemuś gościowi?
00:12:12.625 – 00:12:15.253
Pierdol się.
00:12:15.42 – 00:12:18.423
- Ilu gościom? - Pierdol się.
00:12:18.589 – 00:12:21.759
Może byś mnie wymasował? Trochę jestem zmęczony.
00:12:21.926 – 00:12:25.054
Stary, uważaj. Nie wkurwiaj mnie.
00:12:26.18 – 00:12:28.683
To te drzwi.
00:12:31.477 – 00:12:34.022
Która godzina?
00:12:34.188 – 00:12:36.232
7:22.
00:12:36.399 – 00:12:39.861
Trochę za wcześnie. Poczekajmy.
00:12:47.535 – 00:12:51.247
Tylko dlatego, że nie będę masował stóp klientom, nie znaczy,
00:12:51.414 – 00:12:54.666
że Marsellus miał prawo spierdolić Antwana na szklarnię,
00:12:54.667 – 00:12:57.337
aż mu pojebało mowę. Tak się nie robi.
00:12:57.503 – 00:13:01.632
Jakby mi chuj tak zrobił, to lepiej, żeby mnie, kurwa, sparaliżowało, bo bym go zajebał.
00:13:01.799 – 00:13:06.679
Nie mówię, że miał rację, ale dla ciebie masaż stóp nic nie znaczy.
00:13:06.846 – 00:13:11.516
Masowałem pannom stopy milion razy i zawsze coś znaczy.
00:13:11.517 – 00:13:15.146
Udajemy, że niby nie, ale znaczy. Właśnie to jest, kurwa, fajne.
00:13:15.313 – 00:13:17.315
Robi się zmysłowo,
00:13:17.482 – 00:13:20.61
nikt nic nie mówi, ale ty wiesz i ona wie.
00:13:20.777 – 00:13:25.74
I Marsellus, kurwa, wiedział, i Antwan powinien wiedzieć, co go czeka.
00:13:25.907 – 00:13:30.369
To żona Marsellusa. Wiadomo, że mu się to, kurwa,
00:13:30.37 – 00:13:33.122
nie spodoba.
00:13:33.289 – 00:13:35.124
Interesujące podejście,
00:13:35.291 – 00:13:37.126
ale wczujmy się w rolę.
00:13:44.217 – 00:13:46.218
- Jak ma na imię? - Mia.
00:13:46.219 – 00:13:49.18
Co cię tak interesuje żona prezesa?
00:13:49.347 – 00:13:54.435
Marsellus leci na Florydę i chce, żebym się nią zajął.
00:13:54.602 – 00:13:58.481
- "Zajął się"? - Nie tak! Żebym wziął ją gdzieś.
00:13:58.648 – 00:14:02.067
Żeby się zabawiła. Nie czuła się sama.
00:14:02.068 – 00:14:04.529
Masz się umówić z Mią Wallace?
00:14:04.695 – 00:14:07.364
Nie "umówić się".
00:14:07.365 – 00:14:11.535
Jakbym brał do kina żonę kumpla.
00:14:11.536 – 00:14:15.039
Miło spędza się czas.
00:14:19.127 – 00:14:23.589
Nie "umawiam się" z nią. Na pewno nie.
00:14:30.263 – 00:14:34.058
Cześć, chłopa ki. Jak leci?
00:14:34.225 – 00:14:36.769
Leż sobie.
00:14:43.025 – 00:14:45.736
Wiecie, kim jesteśmy?
00:14:45.903 – 00:14:49.906
Jesteśmy współpracownikami waszego partnera w interesach,
00:14:49.907 – 00:14:52.869
Marsellusa Wallace'a. Pamiętacie go, prawda?
00:14:55.663 – 00:14:58.541
Będę strzelał.
00:15:00.668 – 00:15:03.629
- Ty jesteś Brett, tak? - Tak.
00:15:03.796 – 00:15:08.175
Tak myślałem. Pamiętasz swojego partnera w interesach,
00:15:08.176 – 00:15:09.927
Marsellusa Wallace'a, Brett, prawda?
00:15:10.094 – 00:15:11.803
Pamiętam.
00:15:11.804 – 00:15:16.058
Wspaniale. Chyba przeszkodziliśmy wam w śniadaniu.
00:15:16.225 – 00:15:18.728
Sorry. Co macie?
00:15:18.895 – 00:15:20.771
Hamburgery.
00:15:20.938 – 00:15:24.942
Hamburgery! Podstawa pożywnego śniadania.
00:15:26.402 – 00:15:28.613
A jakie?
00:15:28.779 – 00:15:30.406
Cheeseburgery.
00:15:30.573 – 00:15:33.576
Chodziło mi, skąd je macie. Z McDonalda, z Wendy's, skąd?
00:15:33.743 – 00:15:36.454
Z Big Kahuna Burger.
00:15:36.621 – 00:15:39.831
Big Kahuna Burger! To te hawajskie?
00:15:39.832 – 00:15:43.835
Słyszałem, że mają świetne hamburgery. Sam nigdy nie jadłem. Smaczne?
00:15:43.836 – 00:15:46.464
Dobre.
00:15:46.631 – 00:15:49.175
Mogę spróbować?
00:15:49.342 – 00:15:51.677
Ten jest twój, tak?
00:16:01.896 – 00:16:04.941
Bardzo smaczny hamburger. Vince!
00:16:05.107 – 00:16:07.568
Próbowałeś kiedyś Big Kahuna?
00:16:08.653 – 00:16:11.072
Chcesz gryza? Są naprawdę niezłe.
00:16:11.239 – 00:16:14.575
- Nie jestem głodny. - Jak lubisz hamburgery, musisz kiedyś spróbować.
00:16:14.742 – 00:16:18.496
Sam zwykle nie jadam, bo narzeczona nie je mięsa.
00:16:18.663 – 00:16:21.873
A przez to ja w zasadzie też nie.
00:16:21.874 – 00:16:24.961
Ale dobry hamburger, to pyszna rzecz.
00:16:25.127 – 00:16:29.714
Wiesz, jak mówią we Francji na ćwierćfunciak z serem?
00:16:29.715 – 00:16:31.717
- Nie. - Powiedz mu, Vincent.
00:16:31.884 – 00:16:35.805
- Royale z serem. - Royale z serem.
00:16:35.972 – 00:16:39.35
A wiesz dlaczego?
00:16:39.517 – 00:16:42.436
Bo mają system metryczny?
00:16:43.604 – 00:16:46.816
- Proszę, jaki z Bretta bystrzacha!
00:16:46.983 – 00:16:50.236
Kumaty z ciebie skurwiel. Mają system metryczny.
00:16:52.655 – 00:16:54.699
- A to co? - Sprite.
00:16:54.865 – 00:16:56.701
Sprite.
00:16:56.867 – 00:17:00.621
Czy mogę popić twoim pysznym napojem?
00:17:00.788 – 00:17:03.624
Jasne.
00:17:15.136 – 00:17:18.013
Ambrozja!
00:17:18.014 – 00:17:21.976
Ty, z Flock of Seagulls, wiesz, po co przyszliśmy?
00:17:22.143 – 00:17:25.729
- To może powiesz Vincentowi, gdzie jest schowany towar? - Jest tam...
00:17:25.73 – 00:17:29.275
Nie przypominam sobie, żebym cię, kurwa, o cokolwiek pytał!
00:17:33.07 – 00:17:34.904
Co mówiłeś?
00:17:34.905 – 00:17:36.907
Jest w szafce.
00:17:39.744 – 00:17:42.663
W tej stojącej.
00:18:03.643 – 00:18:05.977
Jest dobrze?
00:18:05.978 – 00:18:08.773
Vincent?
00:18:08.939 – 00:18:11.525
- Jest dobrze? - Jest dobrze.
00:18:13.694 – 00:18:17.907
Zaraz, przepraszam, jak pan ma na imię?
00:18:18.074 – 00:18:21.326
Bo zrozumiałem, ze pan jest Vincent. A pan?
00:18:21.327 – 00:18:26.624
Mam na imię Pitt, a ty nie myśl, że kurwa, zagadasz i będzie git.
00:18:28.167 – 00:18:31.045
Chcę tylko, żeby pan wiedział...
00:18:33.756 – 00:18:37.176
...jak nam przykro, że sprawy z panem Wallace'em
00:18:37.343 – 00:18:39.428
tak się spieprzyły.
00:18:39.595 – 00:18:43.974
Jak zawieraliśmy umowę, mieliśmy jak najszczersze intencje...
00:18:44.183 – 00:18:47.436
Przepraszam. Zbiłem cię z tropu?
00:18:47.603 – 00:18:50.106
Nie chciałem.
00:18:50.272 – 00:18:55.361
Ależ kontynuuj. Mówiłeś coś o szczerych intencjach.
00:18:56.821 – 00:19:00.658
O co chodzi? Aaa, skończyłeś już!
00:19:00.825 – 00:19:03.452
Pozwól, że odpowiem.
00:19:07.123 – 00:19:10.042
Jak Marsellus Wallace wygląda?
00:19:10.209 – 00:19:12.294
Co?
00:19:12.461 – 00:19:15.631
- Z jakiego jesteś kraju? - Co?
00:19:15.798 – 00:19:19.969
- Z "Co"? Nie znam takiego kraju. A w "Co" mówi się po angielsku? - Co?
00:19:20.136 – 00:19:22.887
- Kurwa, mówisz po angielsku? - Tak.
00:19:22.888 – 00:19:24.515
- Czyli rozumiesz, co mówię? - Tak.
00:19:24.682 – 00:19:27.977
To opisz, jak wygląda Marsellus Wallace!
00:19:28.144 – 00:19:30.688
- Co? - Powiedz jeszcze raz "co"!
00:19:30.855 – 00:19:34.692
Spróbuj jeszcze raz powiedzieć "co", cwelu.
00:19:34.859 – 00:19:38.654
- Spróbuj tylko! - Jest... czarny.
00:19:38.821 – 00:19:41.197
- Dalej! - Jest... łysy.
00:19:41.198 – 00:19:43.868
- Wygląda, jak kurwa? - Co?
00:19:45.703 – 00:19:49.665
Czy Wygląda jak kurwa?
00:19:49.832 – 00:19:52.96
- Nie! - To dlaczego chciałeś go wydymać?
00:19:53.127 – 00:19:56.672
- Nie chciałem. - Chciałeś, Brett.
00:19:56.839 – 00:19:58.924
Chciałeś go wydymać!
00:19:59.091 – 00:20:04.263
Marsellus Wallace nie lubi być dymany przez nikogo, oprócz pani Wallace.
00:20:04.43 – 00:20:07.391
- Czytasz Biblię, Brett? - Tak.
00:20:07.558 – 00:20:11.979
Werset, który znam na pamięć wydaje się być odpowiedni:
00:20:12.146 – 00:20:14.398
Ezechiel 25: 17
00:20:14.565 – 00:20:17.901
"Ścieżkę człowieka prawego
00:20:17.902 – 00:20:21.905
ze wszech stron otacza niesprawiedliwość samolubnych
00:20:21.906 – 00:20:24.908
i tyrania złych ludzi.
00:20:24.909 – 00:20:29.789
Błogosławiony, kto w imię miłości bliźniego i dobrej wiary
00:20:29.955 – 00:20:33.042
prowadzi słabych przez dolinę ciemności,
00:20:33.209 – 00:20:35.795
bo prawdziwie strzeże on brata swego
00:20:35.961 – 00:20:39.423
i odnajduje dzieci zaginione.
00:20:39.59 – 00:20:43.302
I uderzę z wielką pomstą
00:20:43.469 – 00:20:45.47
i zapalczywością
00:20:45.471 – 00:20:50.059
na tych, którzy braci mych otruć i zniszczyć próbują.
00:20:50.226 – 00:20:53.938
I poznacie, że imię me Pan,
00:20:54.104 – 00:20:57.399
gdy uczynię moją pomstę nad wami."
00:21:06.951 – 00:21:12.122
VINCENT VEGA I ŻONA MARSELLUSA WALLACE'A
00:21:15.751 – 00:21:18.337
Jeszcze zobaczysz,
00:21:18.504 – 00:21:21.09
kiedy będzie już po wszystkim,
00:21:22.842 – 00:21:27.096
że będziesz, kurwa, zadowolony.
00:21:28.764 – 00:21:31.475
Bo widzisz, Butch,
00:21:31.642 – 00:21:34.562
dzisiaj jesteś niezły.
00:21:36.313 – 00:21:38.649
Ale, choć to bolesne,
00:21:38.816 – 00:21:41.902
bycie niezłym nie trwa wiecznie.
00:21:43.946 – 00:21:47.95
A twoje dni właśnie dobiegają końca.
00:21:48.117 – 00:21:52.413
Ta kie, ku rwa, życie.
00:21:52.58 – 00:21:57.585
I musisz się, kurwa, z tym pogodzić.
00:21:59.545 – 00:22:04.545
W branży co drugi chuj tak myśli,
00:22:05.092 – 00:22:08.971
że będzie się starzeć, jak wino.
00:22:10.764 – 00:22:14.393
Jeżeli myślisz, że z wiekiem się kwaśnieje... masz rację.
00:22:15.686 – 00:22:19.899
Jeżeli myślisz, że człowiek robi się coraz lepszy... nie robi się.
00:22:21.65 – 00:22:23.527
A poza tym, Butch
00:22:25.362 – 00:22:28.908
na ile jeszcze walk cię stać?
00:22:31.327 – 00:22:33.203
Dwie?
00:22:34.371 – 00:22:37.75
Bokserzy nie mają Dnia Weterana.
00:22:38.918 – 00:22:42.838
Byłeś blisko, ale ci się nie udało.
00:22:43.005 – 00:22:47.134
Gdyby miało ci się udać, udałoby się już dawno.
00:23:03.901 – 00:23:06.07
Mogę na ciebie liczyć?
00:23:10.824 – 00:23:13.16
Na to wychodzi.
00:23:19.708 – 00:23:23.545
Tuż przed walką możesz poczuć delikatne ukłucie.
00:23:26.799 – 00:23:30.052
To duma.
00:23:31.22 – 00:23:33.722
Jebać dumę!
00:23:35.557 – 00:23:38.601
Od dumy tylko boli.
00:23:38.602 – 00:23:40.479
Nigdy nie robi się lepiej.
00:23:41.981 – 00:23:43.941
Przewalcz to.
00:23:45.526 – 00:23:50.488
Bo za rok, jak będziesz siedział na Karaibach,
00:23:50.489 – 00:23:55.236
powiesz "Marsellus Wallace miał rację".
00:23:57.363 – 00:24:01.741
Nie mam z tym problemu.
00:24:01.742 – 00:24:05.496
Dajesz dupy W piątej-
00:24:09.625 – 00:24:11.502
Powtórz.
00:24:13.837 – 00:24:17.174
Daję dupy w piątej.
00:24:19.176 – 00:24:21.761
Vincent Vega, nasz człowiek w Amsterdamie!
00:24:21.762 – 00:24:26.141
Jules Winnfield, nasz człowiek w Inglewood! Wchodźcie, kurwa!
00:24:26.308 – 00:24:30.062
- Co to za ubranie? - Nieważne.
00:24:30.229 – 00:24:33.399
Gdzie prezes?
00:24:33.565 – 00:24:36.402
Z tyłu, kończy sprawę.
00:24:36.568 – 00:24:40.99
Posiedźcie. Jak zobaczycie, że białas wychodzi, idźcie tam.
00:24:43.784 – 00:24:45.953
Jak leci?
00:24:46.12 – 00:24:49.957
- Bardzo dobrze, a u ciebie? - W porządku.
00:24:51.625 – 00:24:54.42
Słyszałem, że idziesz gdzieś jutro z Mią?
00:24:57.631 – 00:24:59.758
Marsellus mnie prosił.
00:25:01.093 – 00:25:03.554
- Poznałeś już Mię? - Jeszcze nie.
00:25:03.721 – 00:25:06.973
Co cię tak, kurwa, bawi?
00:25:06.974 – 00:25:09.642
Muszę się odlać.
00:25:09.643 – 00:25:13.98
Nie jestem idiotą. To, kurwa, żona prezesa.
00:25:13.981 – 00:25:16.567
Będę sobie siedział przy stole, jadł z zamkniętą buzią,
00:25:16.734 – 00:25:18.61
śmiał się z jej dowcipów i tyle.
00:25:18.777 – 00:25:21.988
Twoje małpy, twój cyrk.
00:25:21.989 – 00:25:24.992
To po co mnie, kurwa, pytałeś?
00:25:25.159 – 00:25:27.578
Matoł.
00:25:33.876 – 00:25:36.003
- Mogę paczkę Red Apples? - Z filtrem?
00:25:36.17 – 00:25:38.005
Nie.
00:25:40.924 – 00:25:44.72
- Coś cię interesuje, kolego? - Nie jestem twoim kolegą, cieniasie.
00:25:46.889 – 00:25:50.309
- Co mówiłeś? - Słyszałeś, mięśniaku.
00:25:50.476 – 00:25:52.978
Vincent Vega zjawił się w tych progach!
00:25:53.145 – 00:25:56.357
Rusz no tu dupę!
00:26:09.161 – 00:26:12.039
Paczka Red Apples, dolar czterdzieści.
00:26:14.625 – 00:26:16.877
I zapałki.
00:26:23.884 – 00:26:28.221
To jakby zmienia każdą część ciała w czubek penisa.
00:26:28.222 – 00:26:32.183
Pożyczę ci. Rewelacyjna książka o piercingu.
00:26:32.184 – 00:26:36.522
Ten pistolet do przekłuwania uszu - nie przekłuwają nim chyba sutków?
00:26:36.688 – 00:26:40.442
Żadnego pistoletu. To zaprzeczenie całej idei piercingu.
00:26:40.609 – 00:26:45.571
Wszystkie 18 przekłuć na ciele zrobiłam igłą.
00:26:45.572 – 00:26:48.992
Po pięć w każdym uchu, jedno w lewym sutku.
00:26:49.159 – 00:26:52.204
Dwa w prawej dziurce od nosa. Jedno w lewej brwi.
00:26:52.371 – 00:26:55.289
Jedno w pępku. Jedno w wardze.
00:26:55.29 – 00:26:58.669
- I Ćwiek w języku. - Przepraszam,
00:26:58.836 – 00:27:00.671
ale jestem ciekaw.
00:27:00.838 – 00:27:04.757
Po co ci ćwiek w języku?
00:27:04.758 – 00:27:08.137
Chodzi o seks. Pomaga w fellatio.
00:27:08.303 – 00:27:12.182
Vincenzo! Zapraszam do biura.
00:27:19.064 – 00:27:22.025
To jest Panda z Meksyku. Bardzo dobry staf.
00:27:22.192 – 00:27:25.529
To jest Bava. Inna, ale też dobra.
00:27:25.696 – 00:27:28.574
A to jest Choco z niemieckich gór Harzu.
00:27:28.74 – 00:27:33.078
Dwie pierwsze kosztują tyle samo - 300 za gram. Ceny dla przyjaciół.
00:27:33.245 – 00:27:36.123
Ta jest trochę droższa.
00:27:36.29 – 00:27:38.584
500 za gram.
00:27:38.75 – 00:27:42.045
Ale jak strzelisz, wiesz, za co zapłaciłeś.
00:27:42.212 – 00:27:46.216
Tym dwóm też nic nie brakuje. Naprawdę dobry staf.
00:27:46.383 – 00:27:49.928
Ale ten jest, kurwa, wyjebany.
00:27:50.095 – 00:27:52.764
Nie zapominaj, że dopiero co wróciłem z Amsterdamu.
00:27:52.931 – 00:27:55.851
Czy ja jestem czarny? Jesteśmy w Inglewood?
00:27:56.018 – 00:27:59.104
Nie. Jesteśmy u mnie w domu. Przychodzą tu biali ludzie, którzy
00:27:59.271 – 00:28:02.315
potrafią odróżnić dobry staf od złego.
00:28:02.316 – 00:28:05.611
Kurwa, z moim stafem stanąłbym z Amsterdamem
00:28:05.777 – 00:28:09.155
- do Pepsi Challenge. - Mocno powiedziane.
00:28:09.156 – 00:28:12.951
To nie Amsterdam. Tu się robi poważne interesy.
00:28:13.118 – 00:28:17.163
Koks się już przeżył, jak... trup.
00:28:17.164 – 00:28:20.959
W wielkim stylu wraca helena.
00:28:22.336 – 00:28:25.838
Daj mi trzy gramy tej wyjebanej.
00:28:25.839 – 00:28:29.3
Jak jest taka dobra, jak mówisz, przyjdę po więcej.
00:28:29.301 – 00:28:32.136
Mam nadzieję, że jeszcze będę miał.
00:28:32.137 – 00:28:36.266
Ale dam ci z prywatnych zapasów.
00:28:36.433 – 00:28:39.644
Już taki jestem miły.
00:28:39.645 – 00:28:43.814
Skończyły mi się baloniki. Może być torebka?
00:28:43.815 – 00:28:45.734
Może być.
00:28:45.901 – 00:28:50.781
Kochanie, daj mi torebeczki i zawijki. Są w kuchni.
00:28:52.991 – 00:28:56.577
Podoba ci się Trudi? Nie ma faceta.
00:28:56.578 – 00:28:59.914
- Chcesz się z nią nagrzać? - Która to Trudi?
00:28:59.915 – 00:29:04.044
- Ta z tym gównem na twarzy? - Nie, to Jody.
00:29:04.211 – 00:29:06.547
Moja żona.
00:29:06.713 – 00:29:11.176
- Sorry, stary. - Dzięki.
00:29:11.343 – 00:29:15.097
- Muszę lecieć. Jestem umówiony. - No problemo.
00:29:18.058 – 00:29:21.311
"Dziękuje, Jody".
00:29:21.478 – 00:29:24.69
Ciągle jeździsz Malibu?
00:29:24.856 – 00:29:27.859
Wiesz, co jakiś pojeb niedawno mi zrobił?
00:29:28.026 – 00:29:29.861
- Co? - Porysował.
00:29:30.028 – 00:29:33.574
- O, kurwa, fatalnie. - Nie mów mi.
00:29:33.74 – 00:29:36.326
Stał trzy lata na parkingu.
00:29:36.493 – 00:29:40.747
Pięć dni jeżdżę i jakiś chuj mi go załatwia.
00:29:40.914 – 00:29:45.252
Takich trzeba by od razu rozjebać. Bez procesu, bez sędziów. Od razu sieka.
00:29:45.419 – 00:29:50.048
Żałuję, że ich nie złapałem. Dużo bym za to dał.
00:29:50.215 – 00:29:54.803
Nawet bym przeżył porysowaną furę.
00:29:54.97 – 00:29:57.681
To tchórzostwo. Nie rysuje się innym samochodów.
00:30:05.522 – 00:30:08.233
- Mogę zagrzać u ciebie? - Mi casa, su casa.
00:30:08.4 – 00:30:11.612
Muchas gracias.
00:31:54.715 – 00:31:58.801
"Cześć, Vincent. Właśnie się ubieram. Drzwi są otwarte.
00:31:58.802 – 00:32:02.931
Wejdź i nalej coś sobie. Mia."
00:32:11.898 – 00:32:13.775
Halo?
00:32:18.572 – 00:32:20.615
Vincent!
00:32:25.328 – 00:32:27.164
Mówię przez interkom.
00:32:27.33 – 00:32:29.875
Gdzie jest interkom?
00:32:30.041 – 00:32:33.419
Na ścianie, za dwoma afrykańskimi gostkami.
00:32:33.42 – 00:32:35.464
Z prawej.
00:32:38.675 – 00:32:40.635
Ciepło...
00:32:40.802 – 00:32:42.804
Cieplej...
00:32:42.971 – 00:32:44.89
Disco.
00:32:45.056 – 00:32:47.559
Halo?
00:32:47.726 – 00:32:51.103
Naciśnij, guzik, jak chcesz coś powiedzieć.
00:32:51.104 – 00:32:53.23
Halo?
00:32:53.231 – 00:32:56.985
Zrób sobie drinka, a ja będę gotowa za dwa grzdyle.
00:32:57.152 – 00:33:00.53
Barek jest obok kominka.
00:33:02.449 – 00:33:04.451
Okay.
00:34:08.098 – 00:34:09.85
Chodźmy.
00:34:15.564 – 00:34:17.44
Co to, kurwa, za miejsce?
00:34:17.607 – 00:34:21.151
To Jackrabbit Slim's.
00:34:21.152 – 00:34:23.446
Miłośnikowi Elvisa powinno się podobać.
00:34:23.613 – 00:34:27.867
- Mia, chodźmy gdzieś na stek. - Tu też dają steki, tatku.
00:34:27.868 – 00:34:30.744
Nie bądź taki sztywny.
00:34:30.745 – 00:34:34.124
Prowadź, skarbie.
00:34:53.602 – 00:34:57.272
Słucham państwa?
00:34:57.439 – 00:35:00.191
Rezerwowaliśmy na nazwisko Wallace.
00:35:00.358 – 00:35:03.153
Samochód.
00:35:03.32 – 00:35:08.825
Zaprowadź państwa do chryslera.
00:36:16.601 – 00:36:19.938
Vincent!
00:36:40.125 – 00:36:42.668
No i co myślisz?
00:36:42.669 – 00:36:47.298
Jak muzeum figur woskowych, tylko z akcją serca.
00:36:47.465 – 00:36:51.177
Cześć, jestem Buddy. Co podać?
00:36:53.805 – 00:36:58.183
Ja poproszę stek Douglasa Sirka.
00:36:58.184 – 00:37:00.895
Wysmażony na podeszwę,
00:37:01.062 – 00:37:04.274
- czy krwisty, jak cholera? - Krwisty, jak cholera.
00:37:04.441 – 00:37:07.068
I waniliową colę.
00:37:07.235 – 00:37:09.112
A ty, Peggy Sue?
00:37:09.279 – 00:37:12.698
A ja chcę...
00:37:12.699 – 00:37:16.953
hamburgera Durwooda Kirby'ego. Krwistego.
00:37:17.12 – 00:37:21.081
I shake'a za pięć dolarów.
00:37:21.082 – 00:37:23.876
Shake jaki? Martin & Lewis, czy Amos & Andy?
00:37:23.877 – 00:37:27.964
- Martin & Lewis. - Zamówiłaś shake'a za 5 dolarów?
00:37:30.216 – 00:37:33.261
Shake'a? Lody z mlekiem?
00:37:33.428 – 00:37:37.89
- Tak mi się wydaje. - Kosztuje 5 dolarów ?Nie dolewacie tam przypadkiem Burbona?
00:37:37.891 – 00:37:40.185
- Nie. - Tylko się upewniam.
00:37:40.351 – 00:37:42.937
Zaraz przyniosę napoje.
00:37:50.695 – 00:37:54.699
Mógłbyś skręcić i dla mnie, kowboju?
00:37:54.866 – 00:37:57.785
Weź sobie tego, kowbojko.
00:37:57.786 – 00:37:59.662
Dzięki.
00:38:04.459 – 00:38:06.419
Nie ma sprawy.
00:38:14.052 – 00:38:17.055
Marsellus mówił, że dopiero co wróciłeś z Amsterdamu.
00:38:17.222 – 00:38:20.39
- Tak. - Jak długo tam byłeś?
00:38:20.391 – 00:38:22.852
Jakieś trzy lata.
00:38:25.48 – 00:38:28.233
Ja tam latam raz do roku, żeby sobie odetchnąć przez miesiąc.
00:38:28.399 – 00:38:32.028
Naprawdę? Nie wiedziałem.
00:38:32.195 – 00:38:35.073
A skąd miałbyś wiedzieć?
00:38:39.828 – 00:38:41.704
Słyszałem, że zagrałaś w pilocie.
00:38:43.039 – 00:38:46.792
- Miałam swoje pięć minut. - O czym był?
00:38:46.793 – 00:38:51.422
- O załodze tajnych agentek. Nazywali je "Pięć Pięknych Pięści".
00:38:51.589 – 00:38:54.175
- Jak? - "Pięć Pięknych Pięści".
00:38:54.342 – 00:38:56.511
"Pięknych", bo byłyśmy niezłe cziksy.
00:38:56.678 – 00:38:59.055
"Pięści", bo budziłyśmy respekt.
00:38:59.222 – 00:39:01.891
A "Pięć", bo było nas raz-dwa-trzy-cztery-pięć.
00:39:02.058 – 00:39:05.811
Była jedna blondynka, Sommerset O'Neal. Była dowódcą.
00:39:05.812 – 00:39:08.857
Japoneczka była mistrzynią kung-fu.
00:39:09.023 – 00:39:13.152
Murzynka była ekspertem od wybuchów.
00:39:13.153 – 00:39:15.989
Specjalnością Francuzki był seks.
00:39:16.156 – 00:39:20.492
- A twoją? - Noże.
00:39:20.493 – 00:39:22.661
Dziewczynę, którą grałam, Raven McCoy,
00:39:22.662 – 00:39:26.457
wychowali cyrkowcy.
00:39:26.624 – 00:39:30.919
Z nożem w ręku miała być najbardziej niebezpieczną kobietą świata.
00:39:30.92 – 00:39:33.631
I znała miliardy starych kawałów.
00:39:33.798 – 00:39:37.802
Od dziadka, artysty wodewilu.
00:39:37.969 – 00:39:41.305
Jakby doszło do produkcji,
00:39:41.306 – 00:39:45.101
w każdym odcinku miałam opowiadać jakiś dowcip.
00:39:46.394 – 00:39:49.063
Pamiętasz jakieś?
00:39:49.23 – 00:39:53.025
Zdążyłam powiedzieć tylko jeden, bo był tylko jeden odcinek.
00:39:53.026 – 00:39:55.528
- Powiedz. - Był cienki.
00:39:56.487 – 00:39:58.697
- Przestań. - Powiedz.
00:39:58.698 – 00:40:02.327
Nie, nie będzie ci się podobać i będzie mi głupio.
00:40:02.493 – 00:40:06.331
Powiedziałaś go 50 milionom, a mnie nie możesz?
00:40:06.497 – 00:40:10.417
- Obiecuję, że nie będę się śmiał. - Właśnie tego się obawiam.
00:40:10.418 – 00:40:12.67
Nie to miałem na myśli. Wiesz dobrze.
00:40:12.837 – 00:40:16.174
Teraz już na pewno ci nie powiem, bo za bardzo narosło napięcie.
00:40:16.341 – 00:40:18.801
Zrobiłaś mnie.
00:40:20.053 – 00:40:22.347
Martin & Lewis.
00:40:25.516 – 00:40:27.81
Waniliowa cola.
00:40:32.232 – 00:40:35.485
Pyszny!
00:40:35.652 – 00:40:38.571
Mogę spróbować?
00:40:40.198 – 00:40:42.407
Proszę.
00:40:42.408 – 00:40:46.371
Muszę wiedzieć, jak smakuje shake za pięć dolarów.
00:40:46.537 – 00:40:49.874
- Możesz pić przez moją słomkę. Nie mam robaków. - Ale może ja mam.
00:40:50.083 – 00:40:52.835
Dam sobie radę.
00:41:02.011 – 00:41:04.722
Ja pierdolę! Zajebisty shake!
00:41:04.889 – 00:41:08.851
- Mówiłam. - Nie wiem, czy jest wart 5 dolarów, ale jest zajebisty.
00:41:43.886 – 00:41:47.472
- Prawda, że jest straszna? - Co?
00:41:47.473 – 00:41:49.726
Krępująca cisza.
00:41:51.811 – 00:41:56.274
Dlaczego zawsze trzeba o czymś gadać, żeby nie było głupio?
00:41:56.441 – 00:42:00.278
Nie wiem. Dobre pytanie.
00:42:00.445 – 00:42:05.116
Właśnie po tym można poznać, że się spotkało kogoś wyjątkowego.
00:42:05.283 – 00:42:09.871
Kiedy można się zamknąć i razem pomilczeć.
00:42:10.038 – 00:42:14.083
To chyba jeszcze nie nasz poziom. Ale spokojnie, ledwo się poznaliśmy.
00:42:15.668 – 00:42:18.837
Wiesz co?
00:42:18.838 – 00:42:22.132
Pójdę teraz do toalety i przypudruję nos.
00:42:22.133 – 00:42:25.261
A ty wymyślisz nam temat do rozmowy.
00:42:26.596 – 00:42:28.431
Dobra.
00:42:58.086 – 00:43:00.213
O, kurwa!
00:43:16.604 – 00:43:20.858
Super, jak wracasz z toalety, a na stole czeka już jedzenie, prawda?
00:43:21.025 – 00:43:23.319
Mamy szczęście, że nam przynieśli.
00:43:23.486 – 00:43:26.572
Buddy Holly chyba nie jest mistrzem obsługi.
00:43:26.739 – 00:43:29.908
Powinniśmy usiąść w sekcji Marilyn Monroe.
00:43:29.909 – 00:43:32.87
- Której? Są dwie Marilyn. - Nie, jedna.
00:43:33.079 – 00:43:35.455
To jest Marilyn Monroe.
00:43:35.456 – 00:43:38.25
A to jest Mamie van Doren.
00:43:38.251 – 00:43:43.251
Nie widzę nigdzie Jane Mansfield. Musi mieć dziś wolne.
00:43:43.256 – 00:43:46.716
- Bystrzacha. - Czasem mi się udaje.
00:43:46.717 – 00:43:51.013
- Wymyśliłeś, o czym będziemy mówić? - Tak, ale właściwie...
00:43:56.394 – 00:43:59.355
miła jesteś
00:43:59.522 – 00:44:02.399
i nie chciałbym cię obrazić.
00:44:02.4 – 00:44:07.572
Proszę! Czyżby miało nie być bezmyślnej, nudnej gadki-szmatki?
00:44:07.738 – 00:44:10.658
Zdaje się, że naprawdę masz coś do powiedzenia.
00:44:13.703 – 00:44:17.831
Ale musisz obiecać, że się nie obrazisz.
00:44:17.832 – 00:44:22.127
Nie mogę ci tego obiecać. Nie mam pojęcia, o co zapytasz.
00:44:22.128 – 00:44:26.883
Może moją naturalną reakcją będzie się obrazić.
00:44:27.049 – 00:44:29.468
A wtedy nie z mojej winy złamałabym obietnicę.
00:44:29.469 – 00:44:32.096
- Dobra. Zapomnij. - Nie można.
00:44:32.263 – 00:44:36.225
Próżne starania zapomnieć o czymś tak intrygującym.
00:44:36.392 – 00:44:38.643
- Naprawdę? - A oprócz tego
00:44:38.644 – 00:44:43.608
będzie ciekawej bez pozwolenia.
00:44:43.774 – 00:44:46.61
No dobra.
00:44:46.611 – 00:44:49.614
Co sądzisz na temat tego, co się zdarzyło Antwanowi?
00:44:49.78 – 00:44:53.117
- Kto to jest Antwan? - Tony Rocky Horror.
00:44:53.284 – 00:44:56.412
Wypadł przez okno.
00:44:56.579 – 00:45:01.333
Można to tak ująć. Albo można powiedzieć, że go wyrzucono.
00:45:01.334 – 00:45:04.42
Albo, że wyrzucił go Marsellus.
00:45:04.587 – 00:45:09.592
Albo nawet, że Marsellus wyrzucił go przez okno z twojego powodu.
00:45:09.759 – 00:45:12.094
- Tak było? - Nie.
00:45:12.261 – 00:45:15.306
Tak słyszałem.
00:45:15.473 – 00:45:18.267
- Kto tak powiedział? - Ludzie.
00:45:18.434 – 00:45:20.811
- Dużo mówią, co? - Raczej tak.
00:45:25.816 – 00:45:30.154
Nie bój się, Vincent, co jeszcze mówili?
00:45:30.321 – 00:45:32.906
Padło słowo na "p"?
00:45:32.907 – 00:45:36.827
Nie, mówili tylko, że Antwan zrobił ci masaż stóp.
00:45:38.454 – 00:45:40.998
- I? - I tyle.
00:45:44.085 – 00:45:46.211
Ktoś ci powiedział, że Marsellus
00:45:46.212 – 00:45:50.508
wyrzucił Tonny'ego z 4. piętra, bo wymasował mi stopy?
00:45:50.675 – 00:45:52.468
- Tak. - I uwierzyłeś?
00:45:52.635 – 00:45:57.222
- Wtedy to brzmiało wiarygodnie.
00:45:57.223 – 00:46:00.392
To, że Marsellus wyrzucił Tony'ego z czwartego piętra,
00:46:00.393 – 00:46:03.52
bo zrobił mi masaż stóp, brzmiało wiarygodnie?
00:46:03.521 – 00:46:07.065
Nie. Brzmiało przesadnie. Ale to nie znaczy, że tak nie było.
00:46:07.066 – 00:46:09.652
Słyszałem, że Marsellus bardzo cię chroni.
00:46:09.819 – 00:46:14.407
Mąż, który chroni własną żonę, to jedno.
00:46:14.574 – 00:46:18.202
Mąż, który prawie zabija innego mężczyznę za to, że dotknął jej stóp, to co innego.
00:46:18.369 – 00:46:20.871
Ale było ta k?
00:46:21.038 – 00:46:26.038
Jedyne, czego Antwan kiedykolwiek mi dotknął, to dłoni, gdy ją ściskał. Na moim ślubie.
00:46:26.919 – 00:46:29.255
Naprawdę?
00:46:29.422 – 00:46:32.757
Naprawdę, to nikt nie wie, dlaczego Marsellus wyrzucił Tony'ego z okna
00:46:32.758 – 00:46:34.759
oprócz nich dwóch.
00:46:34.76 – 00:46:38.639
Ale kiedy tacy, jak wy się zbiorą, jest gorzej, niż w maglu.
00:46:39.015 – 00:46:42.809
Panie i panowie. Teraz chwila, na którą wszyscy czekali.
00:46:42.81 – 00:46:47.773
Słynny na cały świat konkurs twista w Jackrabbit SIim's.
00:46:50.276 – 00:46:54.572
Zwycięzcy zdobędą
00:46:54.739 – 00:46:59.118
tę wspaniałą nagrodę, którą trzyma Marilyn.
00:46:59.285 – 00:47:02.747
Która para zatańczy pierwsza?
00:47:02.913 – 00:47:05.082
My!
00:47:05.249 – 00:47:08.335
Chcę tańczyć.
00:47:08.336 – 00:47:13.131
Nie, nie. Zdaje się, że Marsellus, mój mąż, a twój szef,
00:47:13.132 – 00:47:16.593
kazał ci, żebyś się mną zajął i robił na co mam ochotę.
00:47:16.594 – 00:47:20.222
A ja chcę tańczyć. Chcę wygrać i zdobyć tę nagrodę.
00:47:20.389 – 00:47:22.892
- Więc się staraj. - W porządku.
00:47:30.608 – 00:47:35.608
Poznajmy pierwszych zawodników. Młoda damo, proszę się przedstawić.
00:47:35.988 – 00:47:37.865
Pani Mia Wallace.
00:47:38.074 – 00:47:40.618
A towarzysz?
00:47:40.785 – 00:47:42.661
Vincent Vega.
00:47:42.662 – 00:47:46.04
Zobaczmy, co potraficie. Zaczynamy!
00:50:30.287 – 00:50:33.54
To jest właśnie "krępująca cisza"?
00:50:33.541 – 00:50:36.836
Nie wiem, co to jest.
00:50:37.002 – 00:50:39.547
Drinki! Muzyka!
00:50:40.631 – 00:50:42.716
Pójdę się odlać.
00:50:42.883 – 00:50:47.763
Nie musisz mi mówić aż tyle, ale idź i się nie krępuj.
00:51:40.232 – 00:51:43.401
Jeden drink i starczy.
00:51:43.402 – 00:51:47.197
Nie bądź niegrzeczny, ale wypij szybko.
00:51:48.866 – 00:51:51.243
Pożegnaj się i pojedź do domu.
00:52:25.027 – 00:52:29.657
To będzie próba lojalności.
00:52:33.118 – 00:52:36.372
Bo lojalność ma wielkie znaczenie.
00:53:22.668 – 00:53:24.503
NO proszę.
00:53:26.171 – 00:53:29.967
Więc pójdziesz tam teraz, powiesz "dobranoc,
00:53:30.134 – 00:53:32.553
to był bardzo miły wieczór".
00:53:32.72 – 00:53:37.725
Pojedziesz do domu, sam sobie zmarszczysz freda i tyle.
00:54:25.606 – 00:54:27.816
Mia, muszę już lecieć...
00:54:37.701 – 00:54:40.329
O, kurwa! Ja pierdolę!
00:54:42.873 – 00:54:47.127
W porządku, skarbie, wychodzimy.
00:54:57.304 – 00:55:00.307
Tylko mi tu, kurwa, nie umieraj!
00:55:09.566 – 00:55:11.443
Odbierz!
00:55:29.419 – 00:55:31.505
Kurwa, odbierz, Lance!
00:55:41.64 – 00:55:46.228
Lance! Telefon, kurwa!
00:55:48.021 – 00:55:49.857
Słyszę-
00:55:50.023 – 00:55:53.36
Miałeś powiedzieć tym pojebom, żeby nie dzwonili tak późno.
00:55:53.527 – 00:55:55.404
Powiedziałem.
00:55:55.571 – 00:55:58.74
I temu pojebowi też zaraz powtórzę.
00:56:00.409 – 00:56:03.286
Halo?
00:56:03.287 – 00:56:05.621
Lance?
00:56:05.622 – 00:56:08.624
Kurwa, jestem w jebanej dupie. Jadę do ciebie!
00:56:08.625 – 00:56:12.795
Chwila. Zaraz. O co chodzi?
00:56:12.796 – 00:56:16.09
- Laska mi przedawkowała. - Nie przywoź jej tu!
00:56:16.091 – 00:56:20.345
Kurwa, nie żartuję. Nie przywoź mi do domu jakiejś nagrzanej maniury.
00:56:20.512 – 00:56:22.638
- Muszę. - Przedawkowała?
00:56:22.639 – 00:56:25.767
Umiera.
00:56:25.934 – 00:56:30.022
Kurwa, trudno, zawieź ją do szpitala i dzwoń po adwokata.
00:56:30.189 – 00:56:32.524
- Nie mogę. - Kurwa, to nie mój problem.
00:56:32.691 – 00:56:36.485
Ty ją zgrzałeś, to się nią zajmij.
00:56:36.486 – 00:56:39.281
Czy ty dzwonisz do mnie z komórki?
00:56:39.448 – 00:56:41.908
Nie znam cię. Nie wiem, kto dzwoni. Nie przyjeżdżaj tu.
00:56:41.909 – 00:56:45.204
Rozłączam się. Dowcipniś.
00:56:53.337 – 00:56:56.215
Co to, kurwa, było?
00:56:58.217 – 00:57:00.552
Pojebało cię?
00:57:00.719 – 00:57:03.555
Rozmawiasz o czadach przez komórkę!
00:57:03.722 – 00:57:06.558
Wjechałeś mi, kurwa, samochodem w dom!
00:57:06.725 – 00:57:10.062
Głuchy jesteś? Nie wniesiesz mi do domu nagrzanej dupy!
00:57:10.229 – 00:57:13.065
Ta nagrzana dupa, to żona Marsellusa Wallace'a.
00:57:13.232 – 00:57:15.567
Wiesz, kim jest Marsellus Wallace.
00:57:15.734 – 00:57:18.612
Jak mi tu, kurwa, zejdzie, mam przejebane, jak bąk.
00:57:18.779 – 00:57:23.283
Ale będę zmuszony powiedzieć, że nie pomogłeś mi i dałeś jej umrzeć na trawniku.
00:57:23.45 – 00:57:26.286
No już, pomóż mi, podnieś ją.
00:57:31.458 – 00:57:33.752
Lance?
00:57:35.879 – 00:57:38.381
Jest wpół do drugiej w nocy!
00:57:38.382 – 00:57:41.593
Co tu się, kurwa, dzieje?
00:57:41.76 – 00:57:43.595
Kto to?
00:57:43.762 – 00:57:46.598
Przynieś z lodówki pudełko z adrenaliną.
00:57:46.765 – 00:57:48.891
- Co jej jest? - Przedawkowała.
00:57:48.892 – 00:57:51.018
- Zabieraj ją stąd. - Daj adrenalinę!
00:57:51.019 – 00:57:54.481
Nie wrzeszczcie na mnie! Pierdol się! Ty też!
00:57:54.648 – 00:57:56.483
Mów do niej cały czas,
00:57:56.65 – 00:57:59.528
muszę wziąć podręcznik.
00:57:59.695 – 00:58:01.737
Po co ci podręcznik?
00:58:01.738 – 00:58:03.739
- Nigdy nie robiłem zastrzyku z adrenaliny. - Nigdy?
00:58:03.74 – 00:58:07.243
Nie daję w żyłę z gówniarzerią. Moi znajomi wiedzą, jak grzać.
00:58:07.244 – 00:58:09.745
- Leć po zastrzyk! - Lecę. Jak mi pozwolisz.
00:58:09.746 – 00:58:12.624
- Czy ja cię, kurwa, zatrzymuję? - Przestań gadać do mnie i mów do niej.
00:58:17.879 – 00:58:21.174
- Pospiesz się! Ona schodzi! - Szybciej nie mogę!
00:58:21.341 – 00:58:23.176
Czego on szuka?
00:58:23.343 – 00:58:25.053
Nie wiem. Podręcznika.
00:58:26.346 – 00:58:29.182
- Czego szukasz? - Czarnego podręcznika.
00:58:29.349 – 00:58:31.31
Takiego dla pielęgniarek.
00:58:33.52 – 00:58:36.356
- Nie widziałam żadnego. - Ale jest tu.
00:58:36.523 – 00:58:39.359
- Dlaczego nie trzymasz go z adrenaliną? - Nie wiem.
00:58:39.526 – 00:58:43.405
- Odwal się. - Teraz go szukasz, a laska zejdzie na dywanie.
00:58:43.572 – 00:58:45.407
Nigdy nic nie znajdziesz w tym bajzlu. Pół roku cię proszę, żebyś posprzątał.
00:58:45.574 – 00:58:49.369
Wracaj tu, kurwa!
00:58:49.536 – 00:58:53.831
- Kurwa, odsuń się. - Cham.
00:58:53.832 – 00:58:57.335
Przestań lecieć w chuja i zrób jej zastrzyk.
00:58:57.336 – 00:59:00.589
Zdejmij jej koszulę i znajdź serce.
00:59:00.756 – 00:59:04.176
- Musi być dokładnie? - Robię jej zastrzyk w serce, muszę ją walnąć w sam środek.
00:59:04.343 – 00:59:07.179
Nie wiem dokładnie, gdzie ma serce. Chyba tutaj.
00:59:07.346 – 00:59:10.932
- Tutaj. - Macie gruby flamaster?
00:59:11.099 – 00:59:12.934
- Masz? - Co?
00:59:13.101 – 00:59:15.687
Gruby flamaster! Jakiś mazak!
00:59:18.565 – 00:59:23.57
- Kurwa, pospiesz się! - Dobra, gotowe.
00:59:26.823 – 00:59:29.242
- Pospiesz się! - Powiem ci, co masz robić.
00:59:29.409 – 00:59:32.245
- Nie, ty jej zrobisz. - Nie, ty robisz.
00:59:32.412 – 00:59:35.248
Nigdy wcześniej nikomu nie robiłem.
00:59:35.415 – 00:59:38.335
Ja też nie i nie zamierzam. Ty ją tu sprowadziłeś i ty jej zrobisz zastrzyk.
00:59:38.502 – 00:59:41.797
Jak kiedyś zwalę ci nagrzaną laskę do domu, to ja będę jej robił. Rób.
00:59:43.924 – 00:59:46.76
Dobra, co mam robić?
00:59:46.927 – 00:59:49.97
Zrobisz jej zastrzyk z adrenaliny w serce.
00:59:49.971 – 00:59:52.973
Ale nad sercem ma mostek, więc musisz się przebić.
00:59:52.974 – 00:59:55.976
Musisz się wkłuć tak, jakbyś ją dźgał.
00:59:55.977 – 00:59:59.48
- Muszę ją dźgnąć trzy razy? - Nie trzy razy. Raz!
00:59:59.481 – 01:00:02.983
Ale jak chcesz, się przebić do serca musisz dźgnąć mocno.
01:00:02.984 – 01:00:05.862
A jak już się wbijesz, naciśnij tłok.
01:00:06.029 – 01:00:08.448
- A potem? - Sam jestem ciekaw.
01:00:08.615 – 01:00:11.451
Kurwa, to nie jest śmieszne.
01:00:11.618 – 01:00:14.955
- Powinna się w sekundę ocknąć. - Licz do trzech.
01:00:15.122 – 01:00:17.249
Raz...
01:00:22.587 – 01:00:24.047
Dwa...
01:00:32.055 – 01:00:33.932
Trzy!
01:00:48.655 – 01:00:51.825
Jeżeli dobrze się czujesz, powiedz coś.
01:00:51.992 – 01:00:55.077
Coś.
01:00:55.078 – 01:00:56.955
Niezły trip.
01:01:31.74 – 01:01:34.075
Co...
01:01:34.242 – 01:01:36.953
Co chcesz dalej robić
01:01:37.12 – 01:01:39.039
z tym wszystkim?
01:01:39.206 – 01:01:41.041
A ty?
01:01:44.211 – 01:01:48.172
Jestem zdania, że nic się nie stanie, jak Marsellus nigdy nie dowie się,
01:01:48.173 – 01:01:52.134
co się stało.
01:01:52.135 – 01:01:55.137
Gdyby Marsellus kiedykolwiek się dowiedział,
01:01:55.138 – 01:01:57.264
miałabym takie same kłopoty, jak ty.
01:01:57.265 – 01:01:59.684
Szczerze wątpię.
01:01:59.851 – 01:02:02.687
Jeżeli potrafisz dotrzymać tajemnicy, to ja też.
01:02:04.814 – 01:02:06.691
Przybijmy.
01:02:11.988 – 01:02:14.241
Nikomu ani słowa.
01:02:16.368 – 01:02:20.622
A teraz wybacz, ale pójdę już do domu i dostanę zawału.
01:02:23.458 – 01:02:25.293
Vincent!
01:02:27.254 – 01:02:30.215
Chcesz jeszcze usłyszeć mój dowcip z "Pięciu Pięknych Pięści"?
01:02:31.299 – 01:02:33.3
Jasne.
01:02:33.301 – 01:02:36.263
Ale chyba jestem za bardzo przerażony, żeby się śmiać.
01:02:36.429 – 01:02:39.266
Nie będziesz się śmiał, bo nie jest śmieszny.
01:02:39.432 – 01:02:42.81
Ale jak jeszcze chcesz go usłyszeć, to go opowiem.
01:02:42.811 – 01:02:44.938
Pewnie, mów.
01:02:45.105 – 01:02:48.023
Ulicą idą trzy pomidory.
01:02:48.024 – 01:02:50.526
Tatuś-pomidor, mama-pomidor i mały pomidorek.
01:02:50.527 – 01:02:54.656
Pomidorek ciągle zostaje z tyłu. W końcu tatuś-pomidor się wścieka,
01:02:54.823 – 01:02:57.659
podchodzi do niego, rozgniata go nogą i mówi:
01:02:57.826 – 01:02:59.828
"Ruchy, Keczup".
01:03:08.837 – 01:03:10.88
Trzymaj się, Vince.
01:03:45.332 – 01:03:47.167
Butch?
01:03:50.253 – 01:03:53.255
Butch, przestań na chwilę oglądać.
01:03:53.256 – 01:03:56.801
Mamy ważnego gościa.
01:03:59.638 – 01:04:04.476
Pamiętasz, jak ci mówiłam, że tatuś umarł w obozie jenieckim?
01:04:04.643 – 01:04:08.437
To jest kapitan Koons.
01:04:08.438 – 01:04:11.316
Był z tatą w obozie.
01:04:16.78 – 01:04:18.615
Cześć, mały.
01:04:18.782 – 01:04:22.91
Strasznie dużo o tobie słyszałem.
01:04:22.911 – 01:04:26.081
Przyjaźniliśmy się z twoim tatą.
01:04:26.247 – 01:04:29.333
Siedzieliśmy razem w piekle Hanoi
01:04:29.334 – 01:04:31.711
Ponad pięć lat.
01:04:31.878 – 01:04:33.713
Mam nadzieję,
01:04:33.88 – 01:04:36.675
że ciebie to nigdy nie spotka,
01:04:36.841 – 01:04:40.178
ale kiedy mężczyźni są w takiej sytuacji, jak twój tatuś i ja,
01:04:40.345 – 01:04:43.056
i to tak długo, jak my,
01:04:43.223 – 01:04:47.435
przejmują nawzajem swoje zobowiązania.
01:04:47.602 – 01:04:49.437
Jeśli to ja bym
01:04:50.855 – 01:04:52.691
nie doczekał,
01:04:52.857 – 01:04:57.07
major Coolidge rozmawiałby teraz z moim synem, Jimem.
01:04:57.237 – 01:05:00.824
Ale wyszło ta k, że to ja rozmawiam z tobą.
01:05:02.325 – 01:05:04.16
Butch...
01:05:05.787 – 01:05:07.622
Mam coś dla ciebie.
01:05:14.212 – 01:05:16.338
Ten zegarek
01:05:16.339 – 01:05:21.176
kupił kiedyś twój pradziadek w czasie I wojny światowej
01:05:21.177 – 01:05:25.765
w małym sklepie w Koxville w Tennessee.
01:05:25.932 – 01:05:29.394
Wyprodukowała go pierwsza firma, jaka zaczęła robić zegarki na rękę.
01:05:29.561 – 01:05:32.397
Przedtem ludzie nosili zegarki kieszonkowe.
01:05:32.564 – 01:05:35.65
Szeregowy piechoty Ernie Coolidge kupił go w dniu,
01:05:35.817 – 01:05:38.695
kiedy wypływał do Paryża.
01:05:38.862 – 01:05:41.197
To był wojenny zegarek twojego pradziadka.
01:05:41.364 – 01:05:44.617
Na wojnie nosił ten zegarek codziennie.
01:05:44.784 – 01:05:48.412
A kiedy już skończył służbę, wrócił do domu, do prababci,
01:05:48.413 – 01:05:52.916
zdjął zegarek i włożył go do starej puszki na kawę. I w tej puszce zegarek przeczekał,
01:05:52.917 – 01:05:57.421
aż kraj wezwał twojego dziadka Dane'a Coolidge'a,
01:05:57.422 – 01:06:01.175
żeby płynął za morze i jeszcze raz walczył z Niemcami.
01:06:01.176 – 01:06:04.72
Tym razem była to II wojna światowa.
01:06:04.721 – 01:06:09.642
Twój pradziadek dał go twojemu dziadkowi na szczęście.
01:06:09.809 – 01:06:12.853
Ale szczęście nie uśmiechało się do Dane'a tak, jak do jego ojca.
01:06:12.854 – 01:06:15.856
Twój dziadek był w piechocie morskiej i zginął
01:06:15.857 – 01:06:19.819
razem z innymi marines w bitwie o Wake Island.
01:06:20.028 – 01:06:22.864
Dziadek wiedział,
01:06:23.031 – 01:06:24.866
że czeka go śmierć.
01:06:25.033 – 01:06:28.87
Żaden z chłopców nie łudził się, że odpłynie z wyspy żywy.
01:06:29.037 – 01:06:32.289
Więc na trzy dni przed zdobyciem wyspy przez Japończyków,
01:06:32.29 – 01:06:37.29
twój dziadek poprosił działonowego na okręcie,
01:06:37.587 – 01:06:40.589
nieznajomego człowieka nazwiskiem Winocki,
01:06:40.59 – 01:06:43.592
żeby złoty zegarek przekazał jego maleńkiemu synkowi,
01:06:43.593 – 01:06:48.263
którego jeszcze nie zdążył zobaczyć.
01:06:48.264 – 01:06:52.519
Trzy dni potem dziadek już nie żył, ale Winocki dotrzymał słowa.
01:06:52.685 – 01:06:56.856
Po wojnie złożył wizytę twojej babci,
01:06:57.023 – 01:07:01.152
przekazując twojemu malutkiemu tacie złoty zegarek jego ojca.
01:07:01.319 – 01:07:03.196
Ten zegarek.
01:07:09.16 – 01:07:14.16
Ten zegarek miał na ręku twój tata, gdy go zestrzelono nad Hanoi.
01:07:14.666 – 01:07:18.168
Schwytano go i zamknięto w wietnamskim obozie jenieckim.
01:07:18.169 – 01:07:22.256
Wiedział, że gdyby żółtki znalazły zegarek,
01:07:22.257 – 01:07:25.718
zabrałyby go.
01:07:25.885 – 01:07:29.638
A twój tatuś uważał, że zegarek należy się tobie.
01:07:29.639 – 01:07:33.642
I po jego trupie jakiś chinol będzie brał w swoje tłuste łapy coś, co ci się prawnie należy.
01:07:33.643 – 01:07:37.646
Więc ukrył zegarek w jedynym miejscu, w którym mógł coś ukryć. W dupie.
01:07:37.647 – 01:07:41.149
Całych pięć lat trzymał w dupie ten zegarek.
01:07:41.15 – 01:07:45.321
A gdy umierał na dyzenterię, dał mi go.
01:07:45.488 – 01:07:49.242
Dwa lata ukrywałem się z bolesnym metalem w tyłku.
01:07:49.409 – 01:07:51.244
A potem
01:07:51.411 – 01:07:55.539
po siedmiu latach, odesłano mnie do kraju, do rodziny.
01:07:55.54 – 01:07:57.417
A teraz,
01:07:59.919 – 01:08:02.755
mój mały, oddaję ten zegarek tobie.
01:08:25.695 – 01:08:27.572
Już czas, Butch.
01:08:48.635 – 01:08:52.722
ZŁOTY ZEGAREK
01:08:53.139 – 01:08:55.975
Wilson nie żyje.
01:08:56.142 – 01:08:58.478
To najkrwawsza i najbrutalniejsza walka, jaką widziało to miasto.
01:08:58.645 – 01:09:02.148
Coolidge zadawał ciosy szybko, jak nikt przedtem.
01:09:02.315 – 01:09:05.151
- Myślisz, że Wilson nie żyje? - Raczej tak.
01:09:05.318 – 01:09:08.696
Coolidge najpierw wpadł w szał, a potem zdał sobie sprawę, co zrobił.
01:09:08.863 – 01:09:12.2
Chyba nikt nie uciekał tak szybko z ringu.
01:09:12.367 – 01:09:14.202
Sądzisz, że ta śmierć coś zmieni w boksie?
01:09:14.369 – 01:09:18.206
Taka tragedia musi wstrząsnąć światem boksu do głębi.
01:09:18.373 – 01:09:22.21
Ale najważniejsze, żeby przez te smutne tygodnie uwaga W.B. A...
01:09:59.539 – 01:10:02.375
Marsellus.
01:10:04.544 – 01:10:06.963
- Jak leci? - W porządku.
01:10:07.13 – 01:10:09.424
Nie miałam okazji podziękować za kolację.
01:10:11.426 – 01:10:13.261
- Co macie? - Obstawił zakłady.
01:10:13.428 – 01:10:16.431
- A jego trener? - Mówi, że o niczym nie wiedział. Wierzę mu.
01:10:16.597 – 01:10:19.934
- Myślę, że Butch go tak samo wydymał, jak nas. - Nie mamy "myśleć".
01:10:20.101 – 01:10:23.604
Mamy wiedzieć. Zabierz go do psiarni i spuść psy.
01:10:23.771 – 01:10:27.108
Dowiemy się, co naprawdę wie, a czego nie wie.
01:10:27.275 – 01:10:29.11
Jak chcesz znaleźć Butcha?
01:10:29.277 – 01:10:32.155
Przeczeszę całą ziemię, a znajdę skurwiela.
01:10:32.321 – 01:10:35.658
Jeżeli Butch poleci do Indochin, chcę, żeby jakiś czarnuch siedział
01:10:35.825 – 01:10:37.993
w miseczce ryżu i posłał mu kulkę w dupę.
01:10:37.994 – 01:10:39.871
Zajmę się tym.
01:10:49.922 – 01:10:52.175
Proszę pana?
01:10:55.136 – 01:10:57.555
Co?
01:10:57.722 – 01:11:02.435
Pan bił się w tej walce? Tej, co mówili w radio?
01:11:02.602 – 01:11:05.938
- Pan jest tym bokserem? - Skąd ci to przyszło do głowy?
01:11:06.105 – 01:11:08.775
To pan.
01:11:08.941 – 01:11:10.777
Prawda?
01:11:10.985 – 01:11:13.321
Wiem, że to pan.
01:11:15.156 – 01:11:16.949
Niech pan powie, że to pan.
01:11:17.116 – 01:11:18.951
To ja.
01:11:20.161 – 01:11:22.497
Pan zabił tego drugiego.
01:11:26.209 – 01:11:28.376
Nie żyje?
01:11:28.377 – 01:11:30.755
W radio mówili, że nie żyje.
01:11:33.549 – 01:11:35.718
Sorry, Floyd.
01:11:37.095 – 01:11:39.514
Jak to jest?
01:11:39.68 – 01:11:41.516
Co jak jest?
01:11:41.682 – 01:11:43.518
Zabić kogoś.
01:11:45.353 – 01:11:49.357
Pobić drugiego człowieka na śmierć gołymi rękami.
01:11:49.524 – 01:11:51.359
A ty co? Nawiedzona?
01:11:51.526 – 01:11:53.402
Nie,
01:11:53.569 – 01:11:56.864
tylko bardzo mnie to interesuje.
01:11:58.574 – 01:12:02.411
Jest pan pierwszą osobą jaką znam, która kogoś zabiła.
01:12:07.5 – 01:12:10.67
No to jak to jest kogoś zabić?
01:12:13.881 – 01:12:17.677
Jak mi dasz papierosa, to ci powiem.
01:12:35.528 – 01:12:38.698
Więc, Esmareldo...
01:12:40.074 – 01:12:43.369
Villa Lobos. Z Meksyku?
01:12:43.536 – 01:12:46.83
Nazwisko mam hiszpańskie, ale jestem z Kolumbii.
01:12:46.831 – 01:12:50.042
- Nieźle się nazywasz. - Dziękuję.
01:12:50.209 – 01:12:52.044
A Pan jak się nazywa?
01:12:52.211 – 01:12:53.92
Butch.
01:12:53.921 – 01:12:56.464
Butch.
01:12:56.465 – 01:13:01.303
- Co to znaczy. - Amerykańskie imiona nic nie znaczą.
01:13:01.304 – 01:13:03.89
Ale przechodząc do rzeczy,
01:13:04.056 – 01:13:05.892
Esmareldo,
01:13:06.058 – 01:13:08.227
co chciałabyś wiedzieć?
01:13:08.394 – 01:13:13.191
- Chcę wiedzieć, jak to jest zabić człowieka? - Nie wiem.
01:13:19.197 – 01:13:23.7
Dopiero od ciebie dowiedziałem się, że go zabiłem.
01:13:23.701 – 01:13:28.247
Chcesz wiedzieć, jak się z tym czuję, jak już wiem?
01:13:32.043 – 01:13:35.421
Nie mam absolutnie żadnych wyrzutów.
01:13:46.432 – 01:13:48.768
Co ci mówiłem?
01:13:48.935 – 01:13:52.772
Jak tylko się rozniesie, że jest ustawione, zakłady oszaleją.
01:13:52.939 – 01:13:55.19
Wiem, aż trudno uwierzyć.
01:13:55.191 – 01:13:58.735
Pierdol go, Scotty. Jakby był lepszym bokserem, to by żył.
01:13:58.736 – 01:14:00.737
Gdyby nie zasznurował rękawic,
01:14:00.738 – 01:14:03.115
czego nie powinien był robić, to by żył.
01:14:05.243 – 01:14:08.912
Kogo, kurwa, obchodzi? Było, minęło.
01:14:08.913 – 01:14:11.915
Wystarczy już o nieszczęsnym, panu Floydzie.
01:14:11.916 – 01:14:15.544
Porozmawiajmy o bogatym i szczęśliwym panu Butchu.
01:14:15.711 – 01:14:18.547
U ilu bukmacherów obstawiłeś?
01:14:18.714 – 01:14:21.008
U wszystkich ośmiu? Kiedy można odebrać?
01:14:22.718 – 01:14:25.72
Czyli jutro wieczorem będziesz mieć całość.
01:14:25.721 – 01:14:28.808
Wiem, że nie wszyscy zdążą. Swietnie, Scotty,
01:14:28.975 – 01:14:31.102
kurwa, fantastycznie.
01:14:31.269 – 01:14:35.522
Wyjedziemy z Fabienne rano.
01:14:35.523 – 01:14:38.858
W Knoxville będziemy za kilka dni.
01:14:38.859 – 01:14:40.902
Dobra, braciszku.
01:14:40.903 – 01:14:42.822
Masz rację.
01:14:45.366 – 01:14:48.91
Następnym razem będę już w Tennessee.
01:14:48.911 – 01:14:51.163
Trzymaj się, bracie.
01:15:06.387 – 01:15:08.723
$ 45.60
01:15:14.395 – 01:15:17.731
A tu coś ekstra, za starania.
01:15:17.732 – 01:15:21.776
Jak ktoś będzie pytał, kogo dziś wiozłaś, to co powiesz?
01:15:21.777 – 01:15:23.778
Prawdę.
01:15:23.779 – 01:15:27.199
Trzech elegancko ubranych, lekko skacowanych Meksykanów.
01:15:29.201 – 01:15:31.661
Bonsoir, Esmareldo Villa Lobos.
01:15:31.662 – 01:15:34.123
Buenas noches, Butch.
01:15:48.596 – 01:15:50.638
Zgaś światło.
01:15:50.639 – 01:15:53.517
- Tak lepiej, Groszku? - Oui.
01:15:58.064 – 01:15:59.899
Ciężki dzień w biurze?
01:16:00.066 – 01:16:01.901
Dość ciężki.
01:16:02.109 – 01:16:04.236
Miałem z kimś spięcie.
01:16:04.403 – 01:16:06.489
Biedactwo.
01:16:06.655 – 01:16:09.116
Położymy się "na łyżeczkę"?
01:16:09.283 – 01:16:12.119
Najpierw chciałem wziąć prysznic.
01:16:12.286 – 01:16:16.123
- Strasznie śmierdzę. - Lubię, jak śmierdzisz.
01:16:16.29 – 01:16:18.626
Zdejmę kurtkę.
01:16:20.878 – 01:16:24.298
Oglądałam się w lustrze.
01:16:24.465 – 01:16:26.3
Chciałabym mieć sadełko.
01:16:28.135 – 01:16:32.138
Oglądałaś się w lustrze i chciałabyś mieć sadełko?
01:16:32.139 – 01:16:35.141
Sadełko.
01:16:35.142 – 01:16:37.228
Sadełka są sexy.
01:16:37.395 – 01:16:39.605
No to powinnaś się cieszyć,
01:16:39.772 – 01:16:41.607
bo masz.
01:16:41.774 – 01:16:45.194
Cicho siedź, grubasie. Nie mam sadełka.
01:16:45.361 – 01:16:49.115
Mam mały brzuszek. Jak Madonna w "Lucky Star".
01:16:49.281 – 01:16:51.117
To nie to samo.
01:16:51.283 – 01:16:55.121
Nie wiedziałem, że jest różnica między sadełkiem a brzuszkiem.
01:16:55.287 – 01:16:57.123
Ogromna różnica.
01:16:57.289 – 01:17:00.626
Chcesz, żebym ja miał sadełko?
01:17:00.793 – 01:17:02.628
Nie.
01:17:02.795 – 01:17:07.091
Mężczyźni z sadełkiem wyglądają jak dziady, albo jak goryle.
01:17:07.258 – 01:17:10.261
Ale u kobiety sadełko jest bardzo seksowne.
01:17:10.428 – 01:17:15.766
Cała reszta wygląda normalnie. Twarz, nogi, biodra, normalna pupa,
01:17:15.933 – 01:17:20.061
ale z brzuszkiem pięknie zaokrąglonym od sadełka.
01:17:20.062 – 01:17:23.064
Jakbym je miała, nosiłabym koszulki dwa rozmiary za małe,
01:17:23.065 – 01:17:25.066
żeby je podkreślić.
01:17:25.067 – 01:17:27.61
Myślisz, że facetom by się podobało?
01:17:27.611 – 01:17:30.698
Nic mnie nie obchodzi, co się podoba facetom.
01:17:30.865 – 01:17:34.243
Szkoda, że rzadko to, co miłe w dotyku,
01:17:34.41 – 01:17:36.245
jest też miłe dla oka.
01:17:39.748 – 01:17:43.252
Gdybyś miała sadełko, to bym cię w nie bijał.
01:17:43.419 – 01:17:46.255
- Bijałbyś mnie w brzuch? - W sam środeczek.
01:17:46.422 – 01:17:48.215
A ja bym cię udusiła!
01:17:48.382 – 01:17:52.219
Położyłabym ci je na samym środku twarzy, aż nie mógłbyś oddychać.
01:17:52.386 – 01:17:54.221
- Naprawdę? - Tak.
01:17:54.388 – 01:17:56.265
Obiecujesz?
01:18:09.904 – 01:18:11.905
Zabrałaś wszystko, Groszku?
01:18:11.906 – 01:18:14.991
- Wszystko. - Wspaniale.
01:18:14.992 – 01:18:16.993
Wszystko poszło zgodnie z planem?
01:18:16.994 – 01:18:19.663
Nie słuchałaś radia?
01:18:21.79 – 01:18:25.168
Nigdy nie słucham walk. Wygrałeś?
01:18:25.169 – 01:18:27.379
Owszem.
01:18:27.546 – 01:18:30.382
- W dalszym ciągu się wycofujesz? - Jasne.
01:18:30.549 – 01:18:32.843
Więc wszystko się dobrze skończyło?
01:18:34.345 – 01:18:37.681
Jeszcze się nie skończyło, skarbie.
01:18:45.731 – 01:18:48.526
Jesteśmy w wielkim niebezpieczeństwie, prawda?
01:18:50.194 – 01:18:53.072
Gdyby nas znaleźli, zabiliby nas, tak?
01:18:55.199 – 01:18:58.077
Ale nas nie znajdą, prawda?
01:19:01.038 – 01:19:03.874
Ciągle chcesz, żebym z tobą pojechała?
01:19:05.543 – 01:19:09.129
Nie chcę być dla ciebie ciężarem.
01:19:15.803 – 01:19:18.055
Powiedz głośno.
01:19:18.222 – 01:19:20.724
Fabienne,
01:19:20.891 – 01:19:23.936
chcę, żebyś ze mną była.
01:19:24.103 – 01:19:27.022
- Na zawsze? - Na wieki wieków.
01:19:29.233 – 01:19:31.151
Kochasz mnie?
01:19:31.318 – 01:19:33.237
Bardzo, bardzo cię kocham.
01:19:39.034 – 01:19:41.495
Butch.
01:19:43.038 – 01:19:45.541
Zrobisz mi dobrze językiem?
01:19:47.126 – 01:19:48.961
A ty go pocałujesz?
01:19:51.005 – 01:19:53.09
Ale ty pierwszy.
01:20:08.647 – 01:20:11.984
Mon amour. L'aventure commence.
01:20:27.666 – 01:20:30.002
Chyba pękło mi żebro.
01:20:30.169 – 01:20:33.505
- Jak robiłeś mi dobrze językiem? - Nie, przygłupie, w walce.
01:20:33.672 – 01:20:36.967
- Nie mów na mnie "przygłup". - Mam na imię Fabby.
01:20:41.722 – 01:20:44.558
Cicho bądź, debilu! Nie znoszę, kiedy mówisz, jak mongoł.
01:20:44.725 – 01:20:47.728
Dobra. Przepraszam.
01:20:47.895 – 01:20:50.731
Odwołuję.
01:20:52.816 – 01:20:55.694
Dasz mi ręcznik, Panno Kwietna?
01:20:55.861 – 01:20:59.698
To mi się podoba. Jak mówisz do mnie "Panno Kwietna".
01:20:59.865 – 01:21:02.201
Kwietna Panna jest lepsza od mongoła.
01:21:02.368 – 01:21:05.204
Nie nazwałem cię mongołem, tylko przygłupem.
01:21:05.371 – 01:21:07.414
Ale odwołałem.
01:21:07.581 – 01:21:09.583
Butch?
01:21:09.75 – 01:21:11.585
Tak, cytryneczko?
01:21:11.752 – 01:21:15.089
- Dokąd pojedziemy? - Jeszcze nie wiem.
01:21:15.255 – 01:21:17.257
Gdzie chcesz.
01:21:17.424 – 01:21:20.26
Zrobimy na tym kupę szmalu.
01:21:20.427 – 01:21:23.263
Ale nie aż tyle,
01:21:23.43 – 01:21:26.266
żeby leżeć brzuchem do góry do końca życia.
01:21:26.433 – 01:21:30.27
Myślałem, że może moglibyśmy polecieć gdzieś na południowy Pacyfik.
01:21:30.437 – 01:21:33.774
Takie pieniądze tam wystarczą na długo.
01:21:33.941 – 01:21:36.819
- To moglibyśmy mieszkać na Bora Bora? - Jasne.
01:21:36.985 – 01:21:40.322
A jakby ci się tam nie podobało, moglibyśmy się przenieść
01:21:40.489 – 01:21:42.324
na Tahiti, albo do Meksyku.
01:21:42.491 – 01:21:44.326
Aleja nie mówię po hiszpańsku.
01:21:44.493 – 01:21:47.495
W Bora Bora też nie mówisz.
01:21:47.496 – 01:21:49.539
A poza tym meksykański jest łatwy.
01:21:49.54 – 01:21:52.542
- Donde esta el zapateria? - Co to znaczy?
01:21:52.543 – 01:21:54.544
Gdzie jest sklep z butami?
01:21:54.545 – 01:21:56.422
Wypluj.
01:21:58.507 – 01:22:01.719
- Donde esta el zapateria? - Doskonała wymowa.
01:22:03.971 – 01:22:07.306
Lada chwila będziesz moją meksykańską mamusią.
01:22:07.307 – 01:22:09.768
- Que hora es. - Que hora es?
01:22:09.935 – 01:22:12.145
- Która godzina? - Która godzina?
01:22:12.146 – 01:22:14.856
Czas do łóżka.
01:22:14.857 – 01:22:16.734
Słodkich snów, fasolko.
01:22:24.533 – 01:22:26.41
Butch?
01:22:32.374 – 01:22:34.251
Nieważne.
01:22:43.969 – 01:22:47.931
Merde! Przestraszyłeś mnie. Zły sen?
01:22:58.484 – 01:23:02.696
- Co oglądasz? - Film o motocyklach.
01:23:02.863 – 01:23:04.698
Nie pamiętam tytułu.
01:23:06.7 – 01:23:09.703
- Oglądasz? - Trochę.
01:23:11.58 – 01:23:15.626
Jakoś za wcześnie na wybuchy i wojnę.
01:23:18.545 – 01:23:22.841
- O czym był? - Skąd mam wiedzieć? To ty go oglądałaś.
01:23:23.008 – 01:23:27.053
O czym był sen, głuptasie.
01:23:27.054 – 01:23:29.055
Nie pamiętam.
01:23:29.056 – 01:23:32.058
Rzadko kiedy pamiętam sny.
01:23:32.059 – 01:23:34.978
Proszę, jaki zrzęda od rana.
01:23:37.105 – 01:23:40.107
Lepiej wstań i chodźmy na śniadanie.
01:23:40.108 – 01:23:42.694
Jeszcze jedno buzi i wstaję.
01:23:44.905 – 01:23:48.075
- Zadowolony? - Tak.
01:23:48.242 – 01:23:51.578
To wstawaj, leniuchu.
01:23:56.124 – 01:23:59.545
- Która godzina? - Dochodzi dziewiąta.
01:23:59.711 – 01:24:03.34
- O której mamy pociąg? - O jedenastej.
01:24:03.507 – 01:24:07.927
- Wiesz, co wezmę na śniadanie? - Co?
01:24:07.928 – 01:24:12.139
Wielką porcję naleśników z jagodami
01:24:12.14 – 01:24:14.141
i syropem klonowym,
01:24:14.142 – 01:24:17.645
jajecznicę i pięć parówek.
01:24:17.646 – 01:24:19.773
A do picia?
01:24:19.94 – 01:24:23.693
Ładnie wyglądasz.
01:24:23.694 – 01:24:26.947
Do picia duży sok pomarańczowy
01:24:27.114 – 01:24:29.449
i czarną kawę.
01:24:29.616 – 01:24:34.079
- A potem zjem kawałek ciasta. - Ciasto na śniadanie?
01:24:34.246 – 01:24:38.083
Ciasto jest dobre o każdej porze.
01:24:38.25 – 01:24:41.086
Placek jagodowy, jak naleśniki.
01:24:41.253 – 01:24:44.131
A na wierzchu plasterek stopionego sera.
01:24:44.298 – 01:24:46.133
Gdzie mój zegarek?
01:24:50.679 – 01:24:53.014
Jest tam gdzieś.
01:24:53.015 – 01:24:55.683
- Nie ma go. - Sprawdzałeś?
01:24:55.684 – 01:25:00.021
Kurwa, sprawdzałem! Myślisz, że co, kurwa, robię?
01:25:00.022 – 01:25:02.065
Na pewno go zabrałaś?
01:25:02.232 – 01:25:04.443
Tak. Był na komódce.
01:25:04.61 – 01:25:07.862
- Na kangurku? - Tak, na kangurku.
01:25:07.863 – 01:25:10.949
No to go nie ma.
01:25:11.116 – 01:25:13.869
Powinien być.
01:25:14.036 – 01:25:17.789
Zdecydowanie powinien, ale go nie ma! Więc gdzie jest?
01:25:23.42 – 01:25:26.757
Fabienne, to był, kurwa, zegarek ojca.
01:25:28.508 – 01:25:32.846
Wiesz, co ojciec przeszedł, żebym go miał?
01:25:33.013 – 01:25:35.849
Nie ma teraz czasu na opowieść, ale przeszedł dużo.
01:25:41.396 – 01:25:42.648
Teraz skup się.
01:25:42.814 – 01:25:46.276
- Wzięłaś go? - Chyba tak.
01:25:46.443 – 01:25:49.655
Chyba? Albo go wzięłaś, albo nie. Czyli jak?
01:25:51.114 – 01:25:52.991
Wzięłam.
01:25:54.409 – 01:25:56.286
Na pewno?
01:25:57.454 – 01:25:59.331
Nie.
01:26:15.18 – 01:26:17.015
To nie twoja wina.
01:26:21.895 – 01:26:24.272
Zostawiłaś go w mieszkaniu.
01:26:29.903 – 01:26:33.323
Jeżeli zostawiłaś go w mieszkaniu, to nie twoja wina.
01:26:35.45 – 01:26:38.537
Kazałem ci przynieść dużo rzeczy.
01:26:40.789 – 01:26:42.79
Przypominałem ci o nim,
01:26:42.791 – 01:26:47.628
ale nie wytłumaczyłem, jak ważny jest dla mnie ten zegarek.
01:26:47.629 – 01:26:51.55
Zależało mi tylko na nim, powinienem ci tak powiedzieć.
01:26:51.717 – 01:26:54.052
Przecież nie czytasz w myślach.
01:27:06.273 – 01:27:08.274
Przepraszam.
01:27:08.275 – 01:27:11.986
Nie przepraszaj. Tylko nie będę mógł zjeść z tobą śniadania.
01:27:11.987 – 01:27:14.614
Dlaczego?
01:27:17.284 – 01:27:20.537
Bo muszę wrócić do mieszkania po zegarek.
01:27:21.83 – 01:27:24.249
A gangsterzy nie będą tam cię szukać?
01:27:24.416 – 01:27:28.587
Dowiem się.
01:27:28.754 – 01:27:32.006
Jak ich tam zastanę i będę wiedział, że sobie nie poradzę,
01:27:32.007 – 01:27:34.008
zwieję.
01:27:34.009 – 01:27:38.221
Widziałam ten zegarek, myślałam, że go wzięłam. Tak mi przykro.
01:27:43.602 – 01:27:46.563
Masz pieniądze i zamów sobie smaczne naleśniki.
01:27:48.648 – 01:27:52.193
Biorę twoją hondę. Wrócę, zanim powiesz "naleśnik z jagodami".
01:27:52.194 – 01:27:54.695
Naleśnik z jagodami.
01:27:54.696 – 01:27:56.906
Może nie aż tak prędko.
01:27:56.907 – 01:28:00.077
Ale prędko. OK?
01:28:02.621 – 01:28:05.457
Ze wszystkich rzeczy, jakie mogła zapomnieć,
01:28:05.624 – 01:28:07.459
ona zapomina, kurwa, mojego zegarka!
01:28:07.626 – 01:28:09.461
Specjalnie jej przypominałem.
01:28:09.628 – 01:28:11.671
"Na komódce, na kangurku".
01:28:11.838 – 01:28:14.966
Powiedziałem dokładnie: "Nie zapomnij zegarka mojego taty".
01:34:02.647 – 01:34:05.483
Właśnie tym ich pobijesz, Butch.
01:34:05.65 – 01:34:08.82
Nie doceniają cię.
01:34:39.893 – 01:34:42.312
A to skurwiel!
01:34:53.031 – 01:34:55.366
- Nie żyje? - Nie żyje.
01:35:07.629 – 01:35:11.59
Gdyby potrzebował pan świadka, chętnie pomogę. To jakiś pijany maniak!
01:35:11.591 – 01:35:14.593
Uderzył w pana i wjechał w tamten wóz.
01:35:14.594 – 01:35:16.471
- Kto? - On.
01:35:20.6 – 01:35:22.727
Niech mnie chuj.
01:36:03.309 – 01:36:06.853
- Mogę w czymś pomóc? - Stul się.
01:36:06.854 – 01:36:09.732
Zaraz, kurde, chwileczkę.
01:36:11.901 – 01:36:14.487
Chodź tu, cwelu.
01:36:14.654 – 01:36:17.448
Czujesz to ukłucie?
01:36:17.615 – 01:36:19.45
To duma.
01:36:19.617 – 01:36:22.954
Musisz ją, kurwa, przewalczyć.
01:36:23.121 – 01:36:26.04
Rozwalę cię.
01:36:26.207 – 01:36:28.668
Rozjebię ci łeb.
01:36:28.835 – 01:36:31.42
Nie ruszać się!
01:36:31.421 – 01:36:35.215
- To nie pańska sprawa. - zainteresowałem się nią.
01:36:35.216 – 01:36:38.01
- Rzuć broń. - Nie rozumie pan.
01:36:38.011 – 01:36:39.971
Rzuć broń.
01:36:45.351 – 01:36:47.979
Zdejmij nogę z czarnego.
01:36:48.146 – 01:36:49.981
Załóż ręce za głowę
01:36:50.148 – 01:36:52.108
i podejdź do lady.
01:36:52.275 – 01:36:54.277
Skurwiel mnie zabije.
01:36:55.82 – 01:36:59.49
Stul się. Podchodź.
01:37:24.14 – 01:37:25.975
Zed? Maynard.
01:37:27.226 – 01:37:30.104
Pająk złapał kilka muszek.
01:38:18.069 – 01:38:20.863
W moim sklepie nikt nie będzie nikogo zabijał,
01:38:21.072 – 01:38:23.866
oprócz Zeda i mnie.
01:38:26.285 – 01:38:28.121
To Zed.
01:38:40.8 – 01:38:44.178
- Mówiłeś, że na mnie zaczekasz. - Zaczekałem.
01:38:48.558 – 01:38:51.394
To dlaczego są cali pobici?
01:38:51.561 – 01:38:55.732
Sami się tak załatwili. Bili się, jak wpadli.
01:38:55.898 – 01:39:00.194
Ten chciał zabić tego.
01:39:00.361 – 01:39:03.614
Chciałeś go zabić?
01:39:08.369 – 01:39:11.372
Grace może stać przed sklepem?
01:39:11.539 – 01:39:14.667
- Dziś nie jest wtorek? - Nie, czwartek.
01:39:14.834 – 01:39:17.336
To może.
01:39:18.88 – 01:39:23.05
Daj tu Pokrakę.
01:39:24.218 – 01:39:27.012
Chyba śpi.
01:39:27.013 – 01:39:30.892
No to go obudź, tak?
01:40:25.321 – 01:40:27.198
Na ziemię!
01:40:37.333 – 01:40:40.335
Który pierwszy?
01:40:40.336 – 01:40:43.965
Jeszcze nie wiem.
01:41:22.003 – 01:41:24.964
Czyli ty, Chłopczyku.
01:41:29.385 – 01:41:33.89
- Chcesz to robić tutaj? - Nie zabierzmy go do starego pokoju Russela.
01:42:00.708 – 01:42:03.753
Miej na tego oko.
01:45:41.011 – 01:45:43.139
Chcesz wziąć broń, Zed?
01:45:47.852 – 01:45:49.687
Podnieś.
01:45:52.189 – 01:45:54.441
No, podnieś.
01:45:56.819 – 01:45:59.238
Podnieś,
01:46:00.906 – 01:46:04.869
chcę, żebyś podniósł.
01:46:09.248 – 01:46:12.209
Odsuń się, Butch.
01:46:30.144 – 01:46:33.022
Wszystko OK?
01:46:34.44 – 01:46:36.567
Nie.
01:46:36.734 – 01:46:39.57
W ogóle, kurwa, nie OK.
01:46:50.831 – 01:46:53.709
I co teraz?
01:46:56.128 – 01:46:57.922
Co teraz?
01:46:59.381 – 01:47:02.718
Powiem ci, co teraz.
01:47:02.885 – 01:47:05.721
Zawołam paru czarnych karków,
01:47:05.888 – 01:47:08.724
żeby przyszli do cioty
01:47:08.891 – 01:47:11.727
z obcęgami i palnikiem.
01:47:13.812 – 01:47:16.398
SŁYSZYSZ, przy ku ku ?
01:47:17.775 – 01:47:20.277
Tak prędko z tobą nie skończę.
01:47:20.444 – 01:47:23.28
Wyrżnę ci w dupie Wielką Schizmę.
01:47:26.659 – 01:47:29.495
Chodziło mi, co z tobą i ze mną.
01:47:34.667 – 01:47:36.961
O to?
01:47:38.504 – 01:47:42.299
Powiem ci, co z tobą i ze mną.
01:47:43.968 – 01:47:46.804
Nie ma "ciebie i mnie".
01:47:48.347 – 01:47:50.182
Już nie.
01:47:53.352 – 01:47:55.187
Czyli jest dobrze?
01:47:56.647 – 01:47:58.857
Tak. Jest dobrze.
01:47:59.024 – 01:48:01.11
Dwie rzeczy.
01:48:02.903 – 01:48:05.823
Nikomu o tym nie mów.
01:48:07.366 – 01:48:10.869
To wszystko zostaje między mną, tobą
01:48:11.078 – 01:48:15.581
i panem od gwałtów, który resztę krótkiego życia przeżyje
01:48:15.582 – 01:48:17.459
mdlejąc z bólu.
01:48:18.836 – 01:48:21.463
Nikt więcej ma o tym nie wiedzieć.
01:48:21.63 – 01:48:23.465
Po drugie:
01:48:23.632 – 01:48:27.052
Wyjedziesz z miasta.
01:48:28.387 – 01:48:30.222
A jak już wyjedziesz,
01:48:30.389 – 01:48:32.224
nie wracaj,
01:48:32.391 – 01:48:35.227
albo po tobie.
01:48:35.394 – 01:48:38.23
Straciłeś w Los Angeles przywileje. Zgoda?
01:48:40.149 – 01:48:42.026
Zgoda.
01:48:43.36 – 01:48:45.195
No to już, jazda stąd.
01:49:47.049 – 01:49:49.385
Fabienne!
01:49:56.892 – 01:50:00.229
- Bierz swoje rzeczy i jedziemy. - Tak się bałam.
01:50:00.396 – 01:50:03.732
- A co z bagażem? - Pierdol bagaż. Spóźnimy się na pociąg.
01:50:03.899 – 01:50:05.9
- Czekam na dole. - Wszystko w porządku?
01:50:05.901 – 01:50:09.78
- Chodź, już nie mów. - Coś nam grozi?
01:50:13.367 – 01:50:15.202
Kochanie, chodź!
01:50:17.371 – 01:50:19.748
Skąd masz ten motocykl?
01:50:19.915 – 01:50:24.502
- To nie motocykl. To chopper, skarbie, wskakuj. - A gdzie moja honda?
01:50:24.503 – 01:50:28.173
Sorry, skarbie. Rozbiłem ją. Proszę, chodź już.
01:50:35.264 – 01:50:38.766
- Coś ci się stało? - Może złamałem nos, drobiazg.
01:50:38.767 – 01:50:41.769
Wskakuj.
01:50:41.77 – 01:50:44.648
Skarbie, musimy, kurwa jechać!
01:50:46.442 – 01:50:49.778
Przepraszam, Groszku.
01:50:51.905 – 01:50:55.908
Tak długo cię nie było, miałam czarne myśli.
01:50:55.909 – 01:50:58.911
Przykro mi, kochanie. Już w porządku.
01:50:58.912 – 01:51:00.913
Jak śniadanie?
01:51:00.914 – 01:51:02.915
Zjadłaś naleśniki z jagodami?
01:51:02.916 – 01:51:06.919
Nie mieli z jagodami. Wzięłam z maślanką. Na pewno nic ci nie jest?
01:51:06.92 – 01:51:09.756
Skarbie, od momentu, kiedy wyszedłem, to był na pewno
01:51:09.923 – 01:51:13.051
najdziwniejszy dzień w moim życiu. Wsiadaj, to ci opowiem.
01:51:15.137 – 01:51:17.972
Butch, czyj to motocykl?
01:51:17.973 – 01:51:20.641
- To chopper. - Czyj to chopper?
01:51:20.642 – 01:51:22.643
- Zeda. - Kto to jest Zed?
01:51:22.644 – 01:51:25.147
Zed zszedł, skarbie. Zed zszedł.
01:51:37.868 – 01:51:41.205
PROBLEM Z BONNIE
01:51:41.455 – 01:51:43.665
Chciałeś, Brett!
01:51:43.832 – 01:51:47.418
Chciałeś go wydymać! Marsellus Wallace nie lubi być dymany przez nikogo,
01:51:47.419 – 01:51:49.879
oprócz pani Wallace.
01:51:49.88 – 01:51:53.049
- Boże, proszę, nie chcę umierać. - Czytasz Biblię, Brett?
01:51:53.05 – 01:51:56.552
- Tak. - Werset, który znam na pamięć
01:51:56.553 – 01:51:58.639
wydaje się być odpowiedni.
01:51:58.805 – 01:52:02.017
Ezechiel 25: 17
01:52:02.184 – 01:52:06.521
"Ścieżkę człowieka prawego ze wszech stron otacza
01:52:06.522 – 01:52:08.523
niesprawiedliwość samolubnych
01:52:08.524 – 01:52:12.068
i tyrania złych ludzi.
01:52:12.069 – 01:52:16.657
Błogosławiony, kto w imię miłości bliźniego i dobrej woli
01:52:16.823 – 01:52:19.909
prowadzi słabych przez dolinę ciemności,
01:52:19.91 – 01:52:22.371
bo prawdziwie strzeże on brata swego
01:52:22.538 – 01:52:25.165
i odnajduje dzieci zaginione.
01:52:25.332 – 01:52:29.503
I uderzę z wielką pomstą
01:52:29.67 – 01:52:31.713
i zapalczywością
01:52:31.88 – 01:52:36.176
na tych, którzy braci mych otruć i zniszczyć próbują.
01:52:36.343 – 01:52:40.263
I poznacie, że imię me Pan,
01:52:40.264 – 01:52:43.6
gdy uczynię pomstę moją nad wami...
01:52:54.278 – 01:52:57.28
Twój znajomy?
01:52:57.281 – 01:53:00.283
Tak. Vincent - Marvin, Marvin - Vincent.
01:53:00.284 – 01:53:03.286
To powiedz mu, żeby się zamknął. Wkurwia mnie.
01:53:03.287 – 01:53:06.415
Marvin! Na twoim miejscu bym się powstrzymał.
01:53:06.582 – 01:53:10.669
Gińcie, skurwiele!
01:53:38.905 – 01:53:42.242
Dlaczego nam, kurwa, nie powiedziałeś o tym w łazience?
01:53:42.409 – 01:53:45.328
Zapomniałeś? Że był tam, kurwa,
01:53:45.329 – 01:53:47.33
z ręcznym działkiem?
01:53:47.331 – 01:53:51.209
Widziałeś jego giwerę? Była większa od niego.
01:53:56.006 – 01:53:58.634
Powinniśmy, kurwa, nie żyć.
01:53:58.8 – 01:54:00.636
Mieliśmy farta.
01:54:00.802 – 01:54:03.971
To nie był fart.
01:54:03.972 – 01:54:08.101
- Może. - To był... palec Boży.
01:54:08.268 – 01:54:10.103
Wiesz, co to jest palec Boży?
01:54:16.109 – 01:54:17.944
Chyba tak.
01:54:18.111 – 01:54:21.448
To znaczy, że Bóg zstąpił z nieba i powstrzymał kule.
01:54:21.615 – 01:54:23.95
Tak właśnie. Dokładnie to znaczy.
01:54:24.117 – 01:54:26.995
Bóg zstąpił z nieba i powstrzymał kule.
01:54:28.33 – 01:54:30.373
Powinniśmy już stąd wypadać.
01:54:30.374 – 01:54:32.875
Przestań! Nie zlewaj tego.
01:54:32.876 – 01:54:36.837
- To był, kurwa, cud. - Kurwa, Jules, wyluzuj. Tak się zdarza.
01:54:36.838 – 01:54:39.674
- Nie, tak się nie zdarza.
01:54:39.675 – 01:54:43.177
Chcesz kontynuować tę teologiczną dysputę w samochodzie,
01:54:43.178 – 01:54:45.68
czy w pierdlu z psami?
01:54:45.681 – 01:54:48.391
Powinniśmy już, kurwa, nie żyć.
01:54:48.392 – 01:54:52.687
Przed chwilą byliśmy świadkami cudu i chcę, żebyś to dostrzegł!
01:54:52.688 – 01:54:57.359
Dobra, to był cud. Możemy iść?
01:55:04.449 – 01:55:07.744
No już, czarnuchu, idziemy.
01:55:09.621 – 01:55:11.58
Widziałeś kiedyś serial "Gliny"?
01:55:11.581 – 01:55:14.583
Raz oglądałem i jakiś pała opowiada,
01:55:14.584 – 01:55:18.546
jak się strzelał w korytarzu z gościem.
01:55:18.547 – 01:55:22.091
Ładuje w niego magazynek i nie trafia ani razu.
01:55:22.092 – 01:55:25.094
A byli tylko we dwóch - on i ten gość.
01:55:25.095 – 01:55:28.348
To dziwne, ale się zdarza.
01:55:28.515 – 01:55:33.353
Jak chcesz udawać ślepego, to sobie kup wilczura. Ja mam oczy szeroko otwarte.
01:55:33.52 – 01:55:36.356
- To znaczy co, kurwa? - Ze ja już skończyłem.
01:55:36.523 – 01:55:39.316
Od dzisiaj się wycofuję-
01:55:39.317 – 01:55:41.403
- Chryste! - Nie bluźnij!
01:55:41.57 – 01:55:44.531
- Mówię, nie bluźnij! - Odjebało ci!
01:55:44.698 – 01:55:47.825
Dziś powiem Marsellusowi, że wypadam z biznesu.
01:55:47.826 – 01:55:50.828
- Nie zapomnij powiedzieć, dlaczego. - Powiem na pewno.
01:55:50.829 – 01:55:54.75
- Założę się o 10 tysięcy, że cię Wyśmieje. - No to co?
01:55:54.916 – 01:55:57.919
Marvin, a ty co myślisz?
01:55:58.086 – 01:56:00.38
Nie mam w ogóle zdania.
01:56:00.547 – 01:56:04.676
Uważasz, że Bóg zstąpił z nieba i powstrzymał...
01:56:04.843 – 01:56:06.762
Co to, kurwa, było?
01:56:08.93 – 01:56:11.767
- Przypadkowo strzeliłem mu w twarz. - Kurwa, po co?
01:56:11.933 – 01:56:13.769
Mówię, że przypadkowo.
01:56:13.935 – 01:56:16.772
- Widziałem już wiele posranych akcji... - Spokojnie.
01:56:16.938 – 01:56:19.816
To był wypadek. Najechałeś na wybój i mi wystrzelił.
01:56:19.983 – 01:56:21.818
Nie najechałem na żaden, kurwa, wybój!
01:56:21.985 – 01:56:25.362
Nie chciałem skurwiela zabić. Pistolet sam mi wystrzelił.
01:56:25.363 – 01:56:28.866
Patrz, jaka sieka. Jeździmy po mieście w biały dzień.
01:56:28.867 – 01:56:31.869
- Nie wierzę. - To lepiej uwierz!
01:56:31.87 – 01:56:35.248
Musimy zjechać z ulicy. Pały raczej zwracają uwagę na zakrwawione bryki.
01:56:35.415 – 01:56:38.251
- Pojedźmy w jakieś zaprzyjaźnione miejsce. - Jesteśmy w Valley.
01:56:38.418 – 01:56:40.754
Marsellus nie ma tu przyjaciół.
01:56:40.921 – 01:56:43.715
Jules, nie ja tu mieszkam!
01:56:43.882 – 01:56:46.718
- Co robisz? - Dzwonię do kumpla w Toluca Lake.
01:56:46.885 – 01:56:50.471
- Gdzie to jest? - Za wzgórzem, przy studiach Burbank.
01:56:50.472 – 01:56:53.474
Jak Jimmy'ego nie ma w domu, to nie wiem, co kurwa, zrobimy.
01:56:53.475 – 01:56:56.477
Nie mam innych kumpli w tym rejonie.
01:56:56.478 – 01:56:59.48
Jimmy? Jak leci? Tu Jules. Słuchaj, jesteśmy z kumplem
01:56:59.481 – 01:57:03.526
w ciemnej srace. Musimy zjechać z drogi i to szybko.
01:57:03.527 – 01:57:05.654
Potrzebuję twojego garażu na parę godzin.
01:57:07.239 – 01:57:10.241
Musimy być, kurwa, bardzo ostrożni z Jimmy'm.
01:57:10.242 – 01:57:13.911
Wystarczy jedna uwaga, żeby wyrzucił nas na ulicę.
01:57:13.912 – 01:57:16.914
- I co wtedy zrobimy? - Nie ruszymy się, zanim trochę nie podzwonimy.
01:57:16.915 – 01:57:19.917
Ale lepiej, żeby do tego nie doszło. Jimmy, to kumpel.
01:57:19.918 – 01:57:22.754
Człowiek nie zwala się kumplowi do domu i się nie rządzi.
01:57:22.921 – 01:57:24.756
Tylko ma mnie nie obrażać.
01:57:24.923 – 01:57:26.758
Odjebało mu, jak zobaczył Marvina.
01:57:26.925 – 01:57:30.011
Postaw się w jego położeniu. Jest ósma rano, właśnie się obudził
01:57:30.178 – 01:57:32.013
i nie jest na to przygotowany.
01:57:32.18 – 01:57:35.016
Pamiętaj, że to on nam robi przysługę.
01:57:35.183 – 01:57:39.02
Jak myśli, że może mnie za to obrażać, niech sobie w dupę wsadzi swoją przysługę.
01:57:39.187 – 01:57:43.066
- Kurwa, coś ty narobił z tym ręcznikiem? - Wytarłem ręce.
01:57:43.233 – 01:57:46.069
- Najpierw się je myje. - Widziałeś, umyłem.
01:57:46.236 – 01:57:49.698
- Widziałem, że zamoczyłeś. - Umyłem je, kurwa. Krew się ciężko zmywa.
01:57:49.865 – 01:57:51.7
Może by zeszła, jakbym miał jakiś proszek.
01:57:51.867 – 01:57:53.702
Myłem się tym samym mydłem,
01:57:53.869 – 01:57:56.705
a mój ręcznik nie wygląda, kurwa, jak podpaska.
01:57:56.872 – 01:57:59.708
A jakby tu wszedł i zobaczył taki ręcznik?
01:57:59.875 – 01:58:04.003
Właśnie takie pierdy mogą zaognić sytuację.
01:58:04.004 – 01:58:07.34
Słuchaj, nie grożę ci.
01:58:07.507 – 01:58:11.887
Szanuję cię i w ogóle. Ale nie stawiaj mnie w takim położeniu.
01:58:12.053 – 01:58:14.639
Okay.
01:58:14.806 – 01:58:17.642
Ładnie mnie prosisz, Jules, więc nie ma sprawy.
01:58:17.809 – 01:58:20.645
To twój kumpel, ty go obsługuj.
01:58:22.48 – 01:58:25.441
Ja pierdolę, Jimmy!
01:58:25.442 – 01:58:27.61
To musi być strasznie droga kawa.
01:58:27.611 – 01:58:29.487
Wystarczyłaby jakaś rozpuszczalna.
01:58:33.658 – 01:58:36.66
A ty nam serwujesz, kurwa, ambrozję.
01:58:36.661 – 01:58:38.787
- Jaki to smak? - Daj spokój.
01:58:38.788 – 01:58:42.751
- Co? - Nie musisz mi mówić, jaką mam pyszną kawę.
01:58:42.918 – 01:58:45.461
Sam ją kupuję, więc wiem, że jest dobra.
01:58:45.462 – 01:58:47.421
Jak Bonnie robi zakupy, kupuje jakiś szajs.
01:58:47.422 – 01:58:51.133
Ja kupuję najdroższą, bo jak piję, to chcę czuć smak.
01:58:51.134 – 01:58:55.137
Ale teraz wolałbym się nie zajmować smakiem mojej kawy,
01:58:55.138 – 01:58:57.223
ale sztywnym czarnuchem w garażu.
01:58:57.39 – 01:59:00.727
Nic nie mów. Chciałem o coś zapytać.
01:59:00.894 – 01:59:02.729
Jak tu przyjechałeś,
01:59:02.896 – 01:59:06.19
czy widziałeś gdzieś znak "Skład sztywnych czarnuchów"?
01:59:06.191 – 01:59:09.569
Czy widziałeś na moim domu znak "Skład sztywnych czarnuchów"?
01:59:11.696 – 01:59:14.49
Nie, nie widziałem.
01:59:14.491 – 01:59:17.493
- A wiesz dlaczego nie widziałeś? - Dlaczego?
01:59:17.494 – 01:59:21.957
Bo nie zajmuję się składowaniem sztywnych czarnuchów.
01:59:22.123 – 01:59:24.96
Nie rozumiesz,
01:59:25.126 – 01:59:29.422
że jak wróci Bonnie i znajdzie we własnym domu trupa, będę się rozwodził?
01:59:29.589 – 01:59:32.717
Żadnych terapii małżeńskich, żadnych separacji. Z miejsca, kurwa, rozwód.
01:59:32.884 – 01:59:36.303
A ja nie chcę się rozwieść!
01:59:36.304 – 01:59:41.226
Chcę ci pomóc, naprawdę. Ale nie zamierzam przy okazji zostać bez żony.
01:59:43.561 – 01:59:47.399
Nie łaś się. Nic nie wskórasz.
01:59:47.565 – 01:59:51.486
Choćbyś nie wiem co mówił i tak nie zapomnę, że kocham żonę.
01:59:54.698 – 01:59:59.285
Wróci za półtorej godziny.
01:59:59.452 – 02:00:02.579
Ma nocną zmianę w szpitalu.
02:00:02.58 – 02:00:05.708
Musicie podzwonić? Porozmawiać z paroma osobami?
02:00:05.709 – 02:00:09.67
To już! A potem jazda z mojego domu, zanim ona wróci.
02:00:09.671 – 02:00:12.673
Tylko o to nam chodzi. Nie chcemy ci, kurwa, namieszać.
02:00:12.674 – 02:00:15.718
Chcemy tylko zadzwonić do naszych, żeby po nas przyjechali.
02:00:15.719 – 02:00:18.721
Właśnie mi mieszacie.
02:00:18.722 – 02:00:21.89
A namieszacie mi, kurwa, jeszcze bardziej, jak wróci Bonnie.
02:00:21.891 – 02:00:25.311
Zróbcie to dla mnie. Telefon jest w sypialni. Radziłbym... do roboty.
02:00:25.478 – 02:00:28.314
Powiedzmy, że wraca do domu.
02:00:28.481 – 02:00:30.859
Co zrobi?
02:00:32.444 – 02:00:34.903
Kurwa, jasne, że jej odwali.
02:00:34.904 – 02:00:37.073
To żadna odpowiedź.
02:00:37.24 – 02:00:40.201
Ty ją znasz, ja nie. Jak bardzo jej odwali?
02:00:40.368 – 02:00:43.287
Musisz zrozumieć, że ta cała sytuacja z Bonnie
02:00:43.288 – 02:00:45.289
wymaga wielkiej ostrożności.
02:00:45.29 – 02:00:49.293
Jak wróci zmęczona z pracy i zastanie bandziorów, przerabiających jej
02:00:49.294 – 02:00:51.253
kuchnię na gangsta,
02:00:51.254 – 02:00:54.257
może być nieobliczalna.
02:00:56.509 – 02:00:58.344
Rozumiem, Jules.
02:00:58.511 – 02:01:01.014
Zastanawiam się tylko, co może się stać.
02:01:01.181 – 02:01:04.017
Nie mów mi, kurwa, co może się stać.
02:01:04.184 – 02:01:08.021
Chcę od ciebie usłyszeć: "Nie ma sprawy, Jules. Wszystko załatwię.
02:01:08.188 – 02:01:12.441
Wracaj, uspokój skurwieli, i poczekaj na wsparcie. Zaraz ktoś się zjawi".
02:01:12.442 – 02:01:15.528
"Nie ma sprawy, Jules.
02:01:15.695 – 02:01:17.739
Wszystko załatwię.
02:01:17.906 – 02:01:22.869
Wracaj, uspokój skurwieli i poczekaj na pana Wolfa. Zaraz tam się zjawi."
02:01:23.036 – 02:01:25.371
Przysyłasz Wolfa?
02:01:25.538 – 02:01:27.79
Poprawił ci się humor?
02:01:27.791 – 02:01:30.125
Kurwa,
02:01:30.126 – 02:01:33.295
więcej nie trzeba.
02:01:33.296 – 02:01:36.424
CZY jest typem histerycznym?
02:01:36.591 – 02:01:39.427
Kiedy ma wrócić?
02:01:41.763 – 02:01:43.598
Imiona?
02:01:43.765 – 02:01:45.6
Jules...
02:01:50.48 – 02:01:52.357
Vincent...
02:01:57.195 – 02:01:59.072
Jimmy...
02:02:00.365 – 02:02:02.408
Bonnie...
02:02:07.914 – 02:02:10.792
Czyli za pół godziny. Będę za dziesięć minut.
02:02:11.626 – 02:02:16.714
9 MINUT I 37 SEKUND PÓŹNIEJ
02:02:27.809 – 02:02:30.645
Jimmy, tak? To twój dom?
02:02:30.812 – 02:02:34.481
- Tak. - Winston Wolf. Rozwiązuję problemy.
02:02:34.482 – 02:02:37.526
- Dobrze się składa. - Słyszałem. Mogę wejść?
02:02:37.527 – 02:02:39.528
Proszę.
02:02:39.529 – 02:02:43.116
Pewnie ty jesteś Jules. A w takim razie ty... Vincent.
02:02:43.283 – 02:02:45.618
Przejdźmy do rzeczy, panowie.
02:02:45.785 – 02:02:48.621
Jeśli mnie dobrze poinformowano, czasu jest niewiele, tak, Jimmy?
02:02:48.788 – 02:02:50.623
Absolutnie.
02:02:50.79 – 02:02:54.627
Twoja żona, Bonnie... wraca o 9:30. Zgadza się?
02:02:54.794 – 02:02:59.174
Dano mi do zrozumienia, że jeśli wróci i nas zastanie, nie będzie zachwycona.
02:02:59.34 – 02:03:03.677
- W rzeczy samej. - Więc mamy 40 minut, żeby zniknąć.
02:03:03.678 – 02:03:07.181
Jeżeli będziecie robić, co wam powiem, to wystarczająco dużo czasu.
02:03:07.182 – 02:03:11.436
Teraz tak... macie w garażu trupa bez głowy. Chcę go zobaczyć.
02:03:19.319 – 02:03:21.154
Jimmy?
02:03:21.321 – 02:03:24.657
Zrób coś dla mnie, proszę. Chyba czułem zapach kawy.
02:03:24.824 – 02:03:28.161
- Zrobiłbyś mi? - Jasne.
02:03:29.746 – 02:03:32.582
Z mlekiem?
02:03:32.749 – 02:03:35.21
Dużo mleka, dużo cukru.
02:03:37.337 – 02:03:40.673
Mówcie mi wszystko o samochodzie. Blokuje się?
02:03:40.84 – 02:03:44.177
Jest głośny, dymi, jest w baku benzyna?
02:03:44.344 – 02:03:47.68
- Oprócz tego, jak wygląda, jest w porządku. - Na pewno?
02:03:47.847 – 02:03:51.184
Bo nie chcę w drodze odkryć, że nie działa lampka hamulca.
02:03:51.351 – 02:03:55.313
- O ile, kurwa, wiem, auto jest tip-top. - Dobrze.
02:03:55.48 – 02:03:57.44
Wracajmy do kuchni.
02:04:03.196 – 02:04:06.032
- Proszę, panie Wolf. - Dziękuję, Jimmy.
02:04:13.915 – 02:04:16.166
Dobra, najpierw wy.
02:04:16.167 – 02:04:19.127
Weźcie ciało, wsadźcie do bagażnika.
02:04:19.128 – 02:04:21.922
Dobrze mi się wydaje, że to porządny dom
02:04:21.923 – 02:04:25.926
- i są tu różne środki czyszczące? - Tak, pod zlewem.
02:04:25.927 – 02:04:29.429
Dobrze. Teraz wy dwaj musicie
02:04:29.43 – 02:04:33.393
umyć nimi w środku samochód. I to szybko, szybko.
02:04:33.559 – 02:04:37.397
Musicie wyczyścić za siedzeniami, wydłubać wszystkie kawałeczki
02:04:37.563 – 02:04:40.441
mózgu i czaszki. Wytrzyjcie tapicerkę.
02:04:40.608 – 02:04:43.444
Nie musicie aż tak z nią przesadzać. Nikt nie będzie z niej jadł.
02:04:43.611 – 02:04:47.865
Po prostu raz przejedźcie. Dokładniej musicie czyścić tam, gdzie najbardziej zabrudzone.
02:04:48.032 – 02:04:52.202
Plamy krwi musicie namoczyć.
02:04:52.203 – 02:04:54.705
Jimmy, musimy przejrzeć ci szafę.
02:04:54.706 – 02:04:57.708
Potrzebuję kocy, kołder, prześcieradeł.
02:04:57.709 – 02:05:01.212
Im grubsze i ciemniejsze, tym lepsze. Białe się nie nadają.
02:05:01.379 – 02:05:06.592
Musimy zakryć dla niepoznaki wnętrze wozu.
02:05:06.759 – 02:05:08.594
Siedzenia i podłogę wyłożymy kołdrami i kocami.
02:05:08.761 – 02:05:12.598
Jak nas zatrzyma sierżant i wsadzi łeb do środka, raczej się wyda.
02:05:12.765 – 02:05:15.684
Ale na pierwszy rzut oka wóz musi wyglądać normalnie.
02:05:15.685 – 02:05:17.811
Jimmy, prowadź. Chłopcy... do roboty.
02:05:17.812 – 02:05:19.522
Może jakieś "proszę".
02:05:21.107 – 02:05:23.943
- Słucham? - Powiedziałem "może jakieś proszę".
02:05:25.903 – 02:05:29.699
Wyjaśnijmy to sobie. Nie jestem tu po to, żeby prosić, ale, żeby mówić, co macie robić.
02:05:31.576 – 02:05:34.578
A jeśli instynkt samozachowawczy nie jest ci obcy,
02:05:34.579 – 02:05:37.08
lepiej bierz się, kurwa, do roboty, i to już.
02:05:37.081 – 02:05:40.877
Jestem tu, żeby pomóc. Jeżeli ktoś nie życzy sobie mojej pomocy... powodzenia, panowie.
02:05:41.044 – 02:05:44.255
Źle nas pan rozumie. Doceniamy pańską pomoc.
02:05:44.422 – 02:05:47.258
Nie chciałem pana urazić.
02:05:47.425 – 02:05:50.136
Po prostu nie lubię, jak ktoś mi rzuca rozkazy.
02:05:50.303 – 02:05:53.264
Jestem zdawkowy, bo chodzi o czas.
02:05:53.431 – 02:05:57.977
Szybko myślę, szybko mówię i chcę, żebyście szybko robili, co trzeba, jak chcecie z tego wyjść.
02:05:58.144 – 02:06:01.481
Więc pięknie proszę, z wisienką na wierzchu, sprzątnijcie, kurwa, samochód.
02:06:06.11 – 02:06:09.697
Nie patrz tak, kurwa, na mnie. Czuję to spojrzenie.
02:06:12.492 – 02:06:15.119
Chevrolet Nova, rocznik '74.
02:06:17.246 – 02:06:19.123
Zielony.
02:06:20.792 – 02:06:23.669
Nic, tylko upaskudzony w środku.
02:06:25.88 – 02:06:28.257
Za około 20 minut.
02:06:29.842 – 02:06:31.677
Ktoś nieistotny.
02:06:33.846 – 02:06:36.682
Porządny z ciebie gość, Joe. Wielkie dzięki.
02:06:37.892 – 02:06:39.727
- Jak tam, Jimmy? - Całkiem dobrze.
02:06:39.894 – 02:06:43.105
Mam tu wszystko, ale...
02:06:43.106 – 02:06:46.65
- Proszę pana, musi pan zrozumieć... - Winston, Jimmy. Mów mi Winston.
02:06:46.651 – 02:06:50.113
Musisz zrozumieć, Winston...
02:06:52.281 – 02:06:55.45
to nasza najlepsza pościel.
02:06:55.451 – 02:06:58.453
Prezent ślubny
02:06:58.454 – 02:07:00.914
od wujka Conrada i cioci Ginny.
02:07:00.915 – 02:07:05.46
- Oboje już nie żyją. - Pozwól, że o coś zapytam.
02:07:05.461 – 02:07:08.297
- Mogę? - Proszę.
02:07:09.924 – 02:07:14.762
Czy wujek Conrad i ciocia Ginny byli milionerami?
02:07:15.972 – 02:07:17.973
Nie.
02:07:17.974 – 02:07:20.475
A wujek Marsellus jest.
02:07:20.476 – 02:07:23.855
I jestem pewien, że nawet gdyby wujek Conrad i ciocia...
02:07:24.021 – 02:07:26.399
Ginny tu byli,
02:07:26.566 – 02:07:30.736
nie urządziliby ci całej sypialni,
02:07:30.903 – 02:07:33.948
co wujek Marsellus z chęcią uczyni.
02:07:37.994 – 02:07:41.873
Osobiście lubię dąb. Sam mam u siebie.
02:07:43.082 – 02:07:44.876
A ty, Jimmy?
02:07:46.252 – 02:07:48.045
Lubisz dąb?
02:07:49.255 – 02:07:51.09
Dąb jest ładny.
02:07:57.013 – 02:08:00.808
Nigdy ci, kurwa, tego nie zapomnę.
02:08:00.975 – 02:08:03.311
To jakieś obrzydliwe, jebane gówno.
02:08:03.478 – 02:08:06.814
Słyszałeś teorię, że kiedy człowiek raz przyzna, że źle postępuje,
02:08:06.981 – 02:08:09.859
natychmiast zostają mu wybaczone wszystkie złe uczynki?
02:08:10.026 – 02:08:12.862
Pierdol się, stary.
02:08:13.029 – 02:08:15.906
Chuj, co to wymyślił, nie musiał przez ciebie własnymi paluchami
02:08:15.907 – 02:08:19.619
- zbierać kawałków czaszki. - Mam próg wytrzymałości na obelgi, które przyjmuję.
02:08:19.785 – 02:08:23.289
A teraz jestem wyścigowym autem i mam strzałkę na czerwonym.
02:08:23.456 – 02:08:26.917
Wiesz, kurwa, że wóz wyścigowy ze strzałką na czerwonym
02:08:26.918 – 02:08:28.919
jest niebezpieczny. Mogę wybuchnąć.
02:08:28.92 – 02:08:30.755
Możesz wybuchnąć?
02:08:30.922 – 02:08:33.758
Ja za chwilę, kurwa, wypuszczę atomowy grzyb.
02:08:33.925 – 02:08:36.761
Za każdym razem, jak biorę w palce mózg
02:08:36.928 – 02:08:38.763
robią się ze mnie "Działa Nawarony".
02:08:38.93 – 02:08:41.766
A właściwie, co ja, kurwa, robię z tyłu?
02:08:41.933 – 02:08:45.227
To ty powinieneś skrobać mózg, skurwielu.
02:08:45.228 – 02:08:47.605
Zamiana. Ja myję okna, a ty zbierasz czarnuchowi czaszkę.
02:08:57.49 – 02:08:59.325
Dobra robota, panowie.
02:09:00.743 – 02:09:03.245
Może się jeszcze z tego wygrzebiemy.
02:09:03.246 – 02:09:05.747
Nie wierzę, że to ten sam wóz.
02:09:05.748 – 02:09:09.251
Dobra, przestańmy się nawzajem lizać po chujach.
02:09:09.252 – 02:09:12.712
Etap pierwszy skończony, auto czyste. Przechodzimy do etapu drugiego:
02:09:12.713 – 02:09:14.59
Umyć was obu.
02:09:16.217 – 02:09:18.01
Rozbierzcie się.
02:09:18.177 – 02:09:21.847
- Do naga? - Do gołej dupy.
02:09:22.014 – 02:09:25.017
Szybko, panowie, mamy jakieś 15 minut,
02:09:25.184 – 02:09:28.02
zanim przyjedzie pani Jimowa.
02:09:28.187 – 02:09:30.73
Kurde, zimno jest rano.
02:09:30.731 – 02:09:32.774
To absolutnie konieczne?
02:09:32.775 – 02:09:35.277
- Wiecie, jak wyglądacie? - Jak?
02:09:35.278 – 02:09:38.78
Jak goście, co przed chwilą rozwalili komuś łeb.
02:09:38.781 – 02:09:42.076
Tak, zrzucenie zakrwawionych szmat jest absolutnie konieczne.
02:09:46.455 – 02:09:48.999
Wrzućcie ubrania Jimmy'emu do worka.
02:09:49 – 02:09:53.461
Tylko nie bądź idiotą i nie wystawiaj go przed dom dla śmieciarza.
02:09:53.462 – 02:09:57.633
Bez obaw, bierzemy je ze sobą. Jim, mydło.
02:09:59.135 – 02:10:01.136
W porządku, panowie.
02:10:01.137 – 02:10:04.557
Znacie to z pierdla. Zaczynamy.
02:10:04.724 – 02:10:07.56
Ja pierdolę, ale zimna woda.
02:10:07.727 – 02:10:10.855
Lepiej WY, niż ja, panowie.
02:10:11.022 – 02:10:13.858
Śmiało z mydłem. Porządnie.
02:10:14.066 – 02:10:16.861
Na włosy Vincenta.
02:10:20.99 – 02:10:22.825
Ręcznik.
02:10:33.419 – 02:10:36.464
Dobra, starczy. Rzuć im ubrania.
02:10:36.631 – 02:10:39.8
Wyśmienicie.
02:10:39.967 – 02:10:43.47
Nie mogło być lepiej.
02:10:43.471 – 02:10:45.472
Wyglądacie, jak...
02:10:45.473 – 02:10:47.974
Jak wyglądają, Jimmy?
02:10:47.975 – 02:10:51.645
Jak matoły. Jak para matołów.
02:10:51.646 – 02:10:55.107
Ha, ha. To twoje ubrania, skurwielu.
02:10:55.274 – 02:10:58.068
Dobra panowie. Przez te śmiechy skończymy w więzieniu.
02:10:58.069 – 02:10:59.945
Nie każcie mi prosić.
02:11:03.074 – 02:11:06.576
Panowie, ustalmy reguły.
02:11:06.577 – 02:11:10.205
Jedziemy do miejsca "Monster Joe - usługi holownicze".
02:11:10.206 – 02:11:13.208
Monster Joe i jego córka Raquel rozumieją nasz problem.
02:11:13.209 – 02:11:15.044
Ich zakład jest w North Hollywood,
02:11:15.211 – 02:11:19.214
więc pojedziemy Hollywood Way.
02:11:19.215 – 02:11:22.468
Ja będę prowadził trefny wóz. Jules, jedziesz ze mną.
02:11:23.969 – 02:11:25.805
Vincent, ty trzymasz się za nami.
02:11:25.971 – 02:11:29.809
Jak natrafimy na jakiegoś sierżanta,
02:11:29.975 – 02:11:32.978
nikt się nie rusza, zanim ja się nie ruszę.
02:11:33.145 – 02:11:35.981
- Powtórz. - Nikt się nie rusza, chyba że...
02:11:36.19 – 02:11:38.359
- Że co? - Chyba, że pan się ruszy.
02:11:38.526 – 02:11:40.861
Genialnie pojąłeś.
02:11:41.028 – 02:11:44.365
A ty, kowboju? Potrafisz panować nad ostrogami?
02:11:44.532 – 02:11:48.536
Proszę pana, broń mi sama wypaliła. Nie wiem, jak.
02:11:48.703 – 02:11:51.539
W porządku. Jeżdżę bardzo szybko, więc trzymaj tempo.
02:11:51.706 – 02:11:54.249
Jak odbiorę samochód w stanie innym, niż go oddałem,
02:11:54.25 – 02:11:57.086
Monster Joe będzie grzebał dwa trupy.
02:12:04.26 – 02:12:06.761
- Czyli w porządku? - Bezwzględnie.
02:12:06.762 – 02:12:10.598
Chłopcy, poznajcie Raquel.
02:12:10.599 – 02:12:13.144
Kiedyś to wszystko będzie należeć do niej.
02:12:13.31 – 02:12:16.229
Cześć. Co jesteście tak ubrani?
02:12:16.23 – 02:12:19.774
Idziecie grać w siatkówkę?
02:12:19.775 – 02:12:22.277
Zabieram tę damę na śniadanie.
02:12:22.278 – 02:12:25.113
Gdzieś was podrzucić? Gdzie mieszkacie?
02:12:25.114 – 02:12:26.407
- W Redondo. - W Inglewood.
02:12:26.574 – 02:12:29.869
Widzę wa szą przyszłość:
02:12:30.077 – 02:12:32.747
Widzę... taksówkę.
02:12:32.913 – 02:12:35.915
Przenieście się ze wsi do miasta. Powiedz dobranoc, Raquel.
02:12:35.916 – 02:12:38.918
- Dobranoc, Raquel - To na razie.
02:12:38.919 – 02:12:41.255
I nie naróbcie znowu kłopotów, urwisy.
02:12:41.422 – 02:12:45.259
Panie Wolf, patrzeć, jak pan pracuje było prawdziwą przyjemnością.
02:12:45.426 – 02:12:48.262
Bardzo dziękujemy.
02:12:48.429 – 02:12:50.264
Mówcie mi po imieniu.
02:12:51.932 – 02:12:54.769
Słyszałaś, moja panno? Szacunek.
02:12:54.935 – 02:12:59.189
- Szacunek dla starszych świadczy o kimś z charakterem. - Mam charakter.
02:12:59.19 – 02:13:03.194
To, że masz charakter, nie znaczy, że jesteś z charakterem.
02:13:09.825 – 02:13:12.827
Jedziemy razem?
02:13:12.828 – 02:13:17.165
Ja bym zjadł śniadanie. Zjesz ze mną?
02:13:17.166 – 02:13:19.835
Dobra.
02:13:23.964 – 02:13:27.133
Myślałem, że to Europejczyk.
02:13:27.134 – 02:13:30.637
Taki z niego Europejczyk, jak z ziela angielskiego.
02:13:30.638 – 02:13:33.139
Ale był w porządku.
02:13:33.14 – 02:13:35.642
Absolutnie. Wszystko pod kontrolą.
02:13:35.643 – 02:13:39.647
Nawet się nie wkurwił, jak się stawiałeś. Aż się zdziwiłem.
02:13:39.814 – 02:13:42.358
Chcesz bekon?
02:13:42.525 – 02:13:44.36
Nie jem wieprzowiny.
02:13:44.527 – 02:13:47.863
-Jesteś Żydem? - Nie jestem Żydem, ale nie podchodzą mi świnie.
02:13:48.03 – 02:13:50.866
- Dlaczego? - Bo są obmierzłe.
02:13:51.033 – 02:13:52.868
Nie jem takich zwierząt.
02:13:53.035 – 02:13:56.372
Bekon jest pyszny. Kotlety są pyszne.
02:13:56.539 – 02:13:59.375
Może i szczur smakuje, jak ptyś. Nie wiem, bo i tak
02:13:59.542 – 02:14:02.336
nie zjadłbym skurwiela.
02:14:02.503 – 02:14:05.339
Świnie śpią i ryją w gównie. Dlatego są obmierzłe.
02:14:05.506 – 02:14:09.343
Nie wezmę do ust niczego, co lubi własne odchody.
02:14:09.51 – 02:14:13.888
- A psy? Psy zjadają własne gówna. - Psów też nie jadam.
02:14:13.889 – 02:14:17.142
Ale uważasz, że psy są obmierzłe?
02:14:17.309 – 02:14:20.145
Może nie aż obmierzłe,
02:14:20.312 – 02:14:22.147
ale na pewno brudne.
02:14:22.314 – 02:14:26.402
- Tylko, że pies ma osobowość. I tym wygrywa. - Czyli rozumując w ten sposób,
02:14:26.569 – 02:14:30.03
gdyby świnia miała osobowość, przestałaby być obmierzła?
02:14:30.197 – 02:14:34.034
To musiałaby być jakaś zajebiście piękna i urocza świnia.
02:14:34.201 – 02:14:38.163
Cary Grant wśród świń.
02:14:43.836 – 02:14:45.838
Bardzo dobrze.
02:14:46.005 – 02:14:49.508
Dobrze, że wraca ci humor.
02:14:49.675 – 02:14:52.719
Jakoś cicho dotąd siedziałeś.
02:14:52.72 – 02:14:55.221
- Siedziałem i myślałem. - O czym?
02:14:55.222 – 02:14:58.224
- O cudzie, który widzieliśmy. - Ty widziałeś.
02:14:58.225 – 02:15:01.437
- Ja widziałem rzadki przypadek. - Czym jest cud?
02:15:03.397 – 02:15:06.567
- Dziełem Boga? - A co to jest dzieło Boga?
02:15:10.112 – 02:15:13.866
Chyba, jak Bóg sprawia, że niemożliwe staje się możliwe.
02:15:14.992 – 02:15:16.993
Ale według mnie to dzisiejsze
02:15:16.994 – 02:15:19.787
pod to nie podpada.
02:15:19.788 – 02:15:23.417
Nie rozumiesz, że to nieważne? Patrzysz na to ze złej strony.
02:15:23.584 – 02:15:28.38
Bóg mógł powstrzymać kule, zmienić Colę w Pepsi, albo znaleźć mi kluczyki do wozu.
02:15:28.547 – 02:15:31.591
Nie chodzi o to, co się stało.
02:15:31.592 – 02:15:34.093
Nie ma znaczenia, czy to było
02:15:34.094 – 02:15:37.181
"książkowym" cudem.
02:15:37.348 – 02:15:41.018
Ważne jest, że poczułem dotyk Boga.
02:15:41.185 – 02:15:43.02
Bóg się włączył.
02:15:43.187 – 02:15:44.979
Ale dlaczego?
02:15:44.98 – 02:15:47.983
Właśnie to, kurwa, za mną chodzi. Nie wiem.
02:15:48.15 – 02:15:51.152
- Ale już nie zasnę. - Czyli mówisz poważnie?
02:15:51.153 – 02:15:53.154
Naprawdę to rzucasz?
02:15:53.155 – 02:15:55.741
- Już na dobre? Zdecydowanie.
02:15:55.908 – 02:15:59.203
To co będziesz robił?
02:16:00.579 – 02:16:04.874
Właśnie o tym rozmyślałem.
02:16:04.875 – 02:16:08.503
Najpierw doręczę walizkę Marsellusowi.
02:16:08.504 – 02:16:11.673
A potem po prostu będę sobie chodził po świecie.
02:16:11.674 – 02:16:15.176
- Jak to? - Jak Caine w "Kung Fu".
02:16:15.177 – 02:16:18.055
Chodził od miasta do miasta, poznawał ludzi.
02:16:18.222 – 02:16:20.391
Jak długo zamierzasz chodzić po ziemi?
02:16:20.557 – 02:16:23.769
- Aż znajdę się tam, gdzie chce Bóg. - A jak nie doczekasz?
02:16:23.936 – 02:16:28.816
- Będę czekał do końca. - Więc chcesz zostać żulem?
02:16:28.983 – 02:16:32.694
Będę po prostu sobą, Vincent.
02:16:32.695 – 02:16:34.737
Nie, Jules, ty chcesz być żulem.
02:16:34.738 – 02:16:37.95
Jak obsrane dziady, co żebrzą o drobne.
02:16:38.117 – 02:16:40.953
Śpią w koszach na śmieci, jedzą, co ktoś wyrzuci.
02:16:41.12 – 02:16:43.998
To zwykłe obszczymury.
02:16:44.164 – 02:16:47.875
Bez pracy, bez domu, bez pieniędzy.
02:16:47.876 – 02:16:49.836
Ty też taki będziesz - żul, kurwa.
02:16:49.837 – 02:16:52.839
Właśnie tu się różnimy, przyjacielu.
02:16:52.84 – 02:16:55.592
Garçon, kawę!
02:16:55.759 – 02:17:00.18
To dzisiaj rano było dziwne, na pewno.
02:17:00.347 – 02:17:03.516
- Ale nikt nie zamienił wody w wino. - Cuda mają pełen asortyment.
02:17:03.517 – 02:17:06.686
- Przestań mi tak, kurwa, mówić. - Jak się boisz odpowiedzi,
02:17:06.687 – 02:17:09.231
nie zadawaj strasznych pytań.
02:17:12.234 – 02:17:14.069
Muszę iść na kupę.
02:17:19.658 – 02:17:23.119
Kiedy podjąłeś decyzję? Jak tu siedziałeś i jadłeś ciastko?
02:17:23.12 – 02:17:27.123
Tak. Jadłem ciastko, piłem kawę,
02:17:27.124 – 02:17:29.125
odgrywałem całe zajście w głowie
02:17:29.126 – 02:17:32.796
i doznałem tego, co alkoholicy nazywają "chwilą zrozumienia".
02:17:32.963 – 02:17:36.008
Jeszcze porozmawiamy.
02:17:48.103 – 02:17:50.981
- Kocham cię, Ptysiu. - Kocham cię, Króliczku.
02:17:52.691 – 02:17:55.527
Wszyscy spokojnie! To jest napad!
02:17:55.694 – 02:18:00.616
A niech się jakiś chuj ruszy, to to rozwalę każdego skurwysyna po kolei.
02:18:00.783 – 02:18:04.078
Jasne? Klienci niech siedzą! Kelnerki na podłogę!
02:18:04.244 – 02:18:07.206
Już, kurwa! Albo was rozwalę! Dalej!
02:18:07.372 – 02:18:12.126
Ty, w rogu. Zabieraj panie do tego boksu. Liczę do dziesięciu!
02:18:12.127 – 02:18:16.756
Meksykanie z kuchni, wychodzić tu!
02:18:16.757 – 02:18:19.802
A ty, kurwa, co? Na podłogę!
02:18:22.471 – 02:18:24.89
Ruchy! Ruchy!
02:18:32.481 – 02:18:35.818
Jestem menadżerem. Nie ma problemu, żadnego.
02:18:35.984 – 02:18:38.821
- Chcesz, żebym miał problem? - Nie, proszę pana.
02:18:38.987 – 02:18:42.866
Chcesz, żebym miał problem?
02:18:43.075 – 02:18:47.829
- Chyba mamy Chojraka, Króliczku. - Rozwal go!
02:18:47.83 – 02:18:49.831
Nie jestem chojrakiem.
02:18:49.832 – 02:18:52.793
Jestem kierownikiem.
02:18:52.96 – 02:18:54.586
Ta restauracja jest nasza!
02:18:54.753 – 02:18:57.589
Weźcie, co chcecie.
02:18:57.756 – 02:18:59.591
Powiedz wszystkim, żeby współpracowali.
02:18:59.758 – 02:19:02.803
To szybko będzie po sprawie.
02:19:02.97 – 02:19:04.847
- Rozumiesz? - Tak.
02:19:07.224 – 02:19:08.934
Proszę państwa,
02:19:09.101 – 02:19:11.185
niech każdy współpracuje,
02:19:11.186 – 02:19:14.188
to szybko będzie po sprawie.
02:19:14.189 – 02:19:16.108
Dobra robota.
02:19:28.537 – 02:19:31.874
Teraz się przejdę i będę zbierał portfele.
02:19:32.04 – 02:19:35.585
Macie je bez gadania wrzucić do torby.
02:19:35.586 – 02:19:37.837
Jasne?
02:19:37.838 – 02:19:40.84
wyjmujcie portfele!
02:19:40.841 – 02:19:44.51
Do torby.
02:19:44.511 – 02:19:47.389
Do torby!
02:19:55.48 – 02:19:57.649
To komórka? Do torby.
02:20:01.32 – 02:20:04.698
A teraz na podłogę!
02:20:19.421 – 02:20:21.298
Do torby.
02:20:36.48 – 02:20:39.358
- Co jest w teczce? - Brudy szefa.
02:20:39.524 – 02:20:42.109
- Każe ci prać brudy? - Jak chce mieć czyste.
02:20:42.11 – 02:20:44.738
- Chujowa robota. - Zabawne, właśnie też tak myślałem.
02:20:44.905 – 02:20:47.741
- Otwórz. - Nie mogę.
02:20:49.868 – 02:20:52.162
- Nie dosłyszałem. - Dosłyszałeś.
02:20:53.288 – 02:20:55.54
Co się dzieje?
02:20:55.707 – 02:20:59.044
- Chyba mamy tu ochroniarza. - Strzel mu w ryj.
02:20:59.211 – 02:21:02.839
- Bez obrazy, ale nie pierwszy raz ktoś we mnie celuje.
02:21:03.006 – 02:21:06.467
- Otwórz teczkę, bo będzie ostatni. - Niech pan robi, co każą!
02:21:06.468 – 02:21:09.179
Bo nas pozabijają!
02:21:09.346 – 02:21:13.641
Stul ryj, grubasie. Nie twoja, kurwa, sprawa.
02:21:13.642 – 02:21:15.811
Spokojnie, Króliczku, jest OK.
02:21:19.606 – 02:21:21.566
Liczę do trzech.
02:21:23.277 – 02:21:27.114
Jak, kurwa, nie puścisz tej walizki, opróżnię ci magazynek prosto w łeb.
02:21:31.618 – 02:21:33.453
Jasne?
02:21:36.665 – 02:21:38.542
Raz...
02:21:40.46 – 02:21:43.004
Dwa...
02:21:43.005 – 02:21:45.131
- Trzy. - Okay, Ringo.
02:21:45.132 – 02:21:47.134
Wygrałeś.
02:21:47.301 – 02:21:49.136
Walizka jest twoja.
02:21:53.265 – 02:21:55.892
Otwórz.
02:22:04.609 – 02:22:07.112
Czy to jest to, o czym myślę?
02:22:11.533 – 02:22:13.743
Piękne.
02:22:13.744 – 02:22:16.246
Co tam jest?
02:22:17.789 – 02:22:20.625
Puść go! Łeb ci, kurwa, rozwalę!
02:22:20.792 – 02:22:23.628
- Zabiję! - Powiedz jej, żeby się zamknęła!
02:22:23.795 – 02:22:26.631
Cicho, Króliczku!
02:22:26.798 – 02:22:29.426
- Uspokój ją! - Spokojnie, Króliczku.
02:22:32.554 – 02:22:34.264
- Powiedz, że nic ci nie zrobię. - Nic mi nie zrobi!
02:22:34.431 – 02:22:37.267
- Obiecaj jej! - Obiecuję!
02:22:39.394 – 02:22:41.395
- Jak ma na imię? - Yolanda.
02:22:41.396 – 02:22:44.899
Yolanda? Nie będziemy robić nic głupiego, tak?
02:22:44.9 – 02:22:47.902
- Nie rób mu nic złego! - Nikt mu nic nie zrobi.
02:22:47.903 – 02:22:51.365
Będziemy, jak trójka Zorro. A jaki jest Zorro?
02:22:51.531 – 02:22:55.242
Yolanda! Jaki jest Zorro?
02:22:55.243 – 02:22:57.244
Opanowany.
02:22:57.245 – 02:22:59.998
Correctamundo! My też tacy będziemy.
02:23:00.165 – 02:23:02
Będziemy opanowani.
02:23:02.167 – 02:23:07.088
A teraz, Ringo, liczę do trzech.
02:23:07.089 – 02:23:09.256
I chcę,
02:23:09.257 – 02:23:12.259
żebyś odłożył broń,
02:23:12.26 – 02:23:15.639
położył dłonie płasko na stole i usiadł.
02:23:16.807 – 02:23:18.933
Ale będziesz przy tym
02:23:18.934 – 02:23:21.06
cały czas opanowany.
02:23:21.061 – 02:23:23.313
Gotów?
02:23:23.48 – 02:23:25.524
Raz...
02:23:25.69 – 02:23:27.9
Dwa...
02:23:27.901 – 02:23:29.82
Trzy.
02:23:36.868 – 02:23:39.871
Teraz daj mu odejść!
02:23:40.08 – 02:23:43.583
Myślałem, że będziemy opanowani. Denerwuję się, jak na mnie wrzeszczysz.
02:23:43.75 – 02:23:45.752
A jak się denerwuję, zaczynam się bać.
02:23:45.919 – 02:23:49.631
A jak się skurwiel boi, inny skurwiel może niechcący przyjąć kulkę.
02:23:51.341 – 02:23:54.886
Ale pamiętaj: Zrobisz mu krzywdę i nie żyjesz.
02:23:55.053 – 02:23:58.348
Rozumiem.
02:23:58.515 – 02:24:00.35
Ale tego nie chcę.
02:24:00.517 – 02:24:02.352
I ty tego nie chcesz.
02:24:02.519 – 02:24:05.312
I Ringo też tego nie chce.
02:24:05.313 – 02:24:07.399
Więc zobaczmy, co się da zrobić.
02:24:09.86 – 02:24:13.154
Jest tak.
02:24:13.155 – 02:24:16.95
Normalnie obydwoje bylibyście sztywni, jak łącze ze stolicą.
02:24:17.117 – 02:24:20.454
Ale kroicie numer, kiedy akurat przeżywam zmianę.
02:24:20.62 – 02:24:23.457
Nie chcę was zabić. Chcę wam pomóc.
02:24:23.623 – 02:24:27.419
Ale nie mogę wam dać tej walizki. Nie jest moja.
02:24:27.586 – 02:24:30.422
A poza tym za dużo przeszedłem,
02:24:30.589 – 02:24:33.425
żeby tak ją wam oddać.
02:24:33.592 – 02:24:35.509
Vincent! Spokojnie!
02:24:35.51 – 02:24:38.512
Yolanda, spokojnie,
02:24:38.513 – 02:24:41.141
ciągle tylko rozmawiamy.
02:24:41.308 – 02:24:45.519
Wyceluj we mnie.
02:24:45.52 – 02:24:47.646
Vincent, ty sobie usiądź
02:24:47.647 – 02:24:49.69
i nic, kurwa, nie rób.
02:24:49.691 – 02:24:51.692
Powiedz jej, że wszystko w porządku.
02:24:51.693 – 02:24:54.571
- W porządku, Króliczku. - Jak tam, skarbie?
02:24:56.031 – 02:24:58.617
Muszę siusiu.
02:24:58.783 – 02:25:00.619
Chcę do domu.
02:25:00.785 – 02:25:04.289
Wytrzymaj, jesteś świetna. Jestem z ciebie dumny i Ringo też.
02:25:04.456 – 02:25:07.292
Już prawie koniec. Powiedz, że jesteś dumny.
02:25:07.459 – 02:25:10.836
- Jestem z ciebie dumny, Króliczku. - Kocham cię.
02:25:10.837 – 02:25:13.924
Ja ciebie też, Króliczku.
02:25:14.09 – 02:25:17.928
A teraz znajdź w torbie mój portfel.
02:25:20.555 – 02:25:24.434
- Który to? - Z napisem "Niezły Skurwiel".
02:25:38.823 – 02:25:41.45
To mój Skurwiel.
02:25:41.451 – 02:25:44.496
Otwórz. Wyjmij hajs.
02:25:49.584 – 02:25:51.628
Przelicz.
02:25:58.051 – 02:26:00.47
Ile jest?
02:26:02.472 – 02:26:04.307
Z półtora tysiąca dolarów.
02:26:04.474 – 02:26:07.726
Schowaj do kieszeni. Weź sobie.
02:26:07.727 – 02:26:10.855
Razem z resztą portfeli i kasą
02:26:11.022 – 02:26:13.066
macie całkiem niezły osiąg.
02:26:13.233 – 02:26:17.028
Jak dajesz cymbałowi półtora kafla, zdejmuję ich dla zasady.
02:26:17.195 – 02:26:20.532
Yolanda, on nic, kurwa, nie zrobi!
02:26:20.699 – 02:26:22.701
Vince, kurwa, zamknij się.
02:26:22.867 – 02:26:26.787
Yolanda, patrz na mnie.
02:26:26.788 – 02:26:29.79
Poza tym nie daję mu pieniędzy,
02:26:29.791 – 02:26:31.668
tylko coś za nie kupuję.
02:26:32.919 – 02:26:36.047
- Chcesz, Ringo, wiedzieć, co? - Co?
02:26:36.214 – 02:26:40.844
Twoje życie. Oddaję ci te pieniądze, żebym nie musiał cię zabić.
02:26:41.011 – 02:26:43.638
Czytujesz Biblię?
02:26:44.764 – 02:26:46.765
Z rzadka.
02:26:46.766 – 02:26:49.268
Nauczyłem się na pamięć jednego wersetu.
02:26:49.269 – 02:26:52.731
Ezechiel 25: 17
02:26:52.897 – 02:26:55.816
"Ścieżkę człowieka prawego ze wszech stron otacza
02:26:55.817 – 02:26:57.818
niesprawiedliwość samolubnych
02:26:57.819 – 02:26:59.82
i tyrania złych ludzi.
02:26:59.821 – 02:27:03.116
Błogosławiony, kto w imię miłości bliźniego i dobrej woli
02:27:03.283 – 02:27:05.619
prowadzi słabych przez dolinę ciemności,
02:27:05.785 – 02:27:09.913
bo prawdziwie strzeże on brata swego i odnajduje dzieci zaginione.
02:27:09.914 – 02:27:14.127
I uderzę z wielką pomstą i zapalczywością
02:27:14.294 – 02:27:17.255
na tych, którzy braci mych otruć i zniszczyć próbują.
02:27:17.422 – 02:27:20.507
I poznacie, że imię me Pan,
02:27:20.508 – 02:27:24.012
gdy uczynię pomstę moją nad wami...
02:27:25.138 – 02:27:27.64
Powtarzałem to od lat.
02:27:27.641 – 02:27:30.727
A jak ktoś słyszał, zawsze źle kończył.
02:27:30.894 – 02:27:33.73
Nigdy nie roztrząsałem znaczenia tych słów.
02:27:33.897 – 02:27:36.899
Myślałem, że to fajny tekst, żeby wygłosić skurwielowi,
02:27:36.9 – 02:27:39.277
zanim przyjmie kulkę.
02:27:39.444 – 02:27:42.905
Ale dziś zobaczyłem coś, co kazało mi się zastanowić.
02:27:42.906 – 02:27:45.908
I myślę,
02:27:45.909 – 02:27:50.871
że ty możesz być złym człowiekiem, a ja jestem prawy.
02:27:50.872 – 02:27:53.874
A pan kaliber 45 jest pasterzem,
02:27:53.875 – 02:27:57.337
strzegącym mej sprawiedliwej dupy w dolinie ciemności.
02:27:57.504 – 02:27:59.339
Albo
02:27:59.506 – 02:28:02.842
to ty jesteś prawym człowiekiem, ja pasterzem,
02:28:03.009 – 02:28:06.846
a świat jest zły i samolubny.
02:28:07.013 – 02:28:09.182
Chciałbym tak.
02:28:09.349 – 02:28:12.143
Ale gówno prawda .
02:28:12.31 – 02:28:14.104
Prawda jest taka,
02:28:15.23 – 02:28:17.148
że ty jesteś słaby,
02:28:18.608 – 02:28:21.945
a ja jestem tyranią złych ludzi.
02:28:23.405 – 02:28:25.281
Ale się staram.
02:28:26.616 – 02:28:29.618
Staram się, jak mogę,
02:28:29.619 – 02:28:31.83
być pasterzem.
02:28:47.178 – 02:28:49.013
Idź.
02:29:06.823 – 02:29:09.324
Chyba powinniśmy się zbierać.
02:29:09.325 – 02:29:12.203
Chyba już by należało.
02:29:47.53 – 02:29:50.575
Tekst polski: Justyna Gardzińska
02:29:51.993 – 02:29:57.123
Authoring: Voyco